Kilka dni temu informowaliśmy o dramatycznej sytuacji na terenie katowickiego dworca. Wolontariusze i pracownicy Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego nie radzili sobie z coraz większą liczbą uchodźców. W rezultacie kobiety, dzieci i osoby starsze z Ukrainy spędzali wiele godzin na dworcu, często odpoczywając na podłodze. Tylko niektórzy odpoczywali na kocach, materacach lub nawet styropianie.
Miejscami można poczuć, że uchodźcy nie dbali o swoją higienę od kilku dni. Ponadto ich liczebność przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu dworca, z którego korzystają dziennie tysiące mieszkańców naszego regionu.
Jeden z wolontariuszy przyznał, że jedynym rozwiązaniem problemu będzie namiot lub namioty na placu Szewczyka, który przylega do katowickiego dworca. Niestety problemy prawne związane z zarządcą placu nie pozwalały na szybką reakcję. W końcu 10 marca katowicka Państwowa Straż Pożarna na polecenie władz miasta rozłożyła na placu Szewczyka trzy namioty. Zezwolenie na to musiał wydać właściciel pobliskiej galerii handlowej.
Namioty będą pełnić funkcję poczekalni. Uchodźcy otrzymają w nich ciepły posiłek i będą mogli odpocząć po podróży. Nie jest to oczywiście rozwiązanie całego problemu, ale na pewno ułatwi pracę zarówno wolontariuszom, jak również odciąży pracowników dworca PKP. Miasto Katowice zapewni obsługę tych namiotów, we współpracy z wojewodą śląskim, Jarosławem Wieczorkiem.
Przy namiotach działa też punkt Inspekcji Weterynaryjnej, gdzie uchodźcy z Ukrainy mogą podejść ze swoimi pupilami.