Rodzice 7-latka mogą mówić o olbrzymim szczęściu. Przypadek zdecydował, że dzielnicowi z Częstochowy znaleźli się w odpowiednim miejscu i czasie. Uratowali dziecko, które zadławiło się monetą.
Zdarzenie miało miejsce we Wszystkich Świętych po godzinie 18:00. Dwójka dzielnicowych podczas obchodu swojego rejonu weszła do sklepu. Za ladą spotkali przerażoną kobietę, która rozmawiała przez telefon.
- Kiedy zobaczyła policjantów wykrzyczała jedynie słowa: ”moje dziecko się dusi…” Kobieta przekazała, że dziecko jest w mieszkaniu ze swoim tatą. Mundurowi od razu ruszyli pod wskazany przez nią adres domowy. Z relacji kobiety wynikało, że jej 7-letni synek zadławił się monetą i ma ogromne trudności z oddychaniem - relacjonuje częstochowska komenda.
Na miejscu okazało się, że domofon nie działa, a drzwi do klatki są zamknięte. Ale po chwili na zewnątrz wybiegł tata chłopca i wołał o pomoc. To umożliwiło policjantom wejście do środka.
Chłopiec był już siny i miał trudności z oddychaniem. Policjanci błyskawicznie przystąpili do działania i udrożnili mu drogi oddechowe. Na miejsce wezwano też pogotowie, którego załoga nie stwierdziła już zagrożenia dla dziecka. Jednak na prośbę rodziców, chłopiec został zabrany do szpitala na obserwację.