Śląska policja prowadzi specjalną akcję wymierzoną w mafie śmieciowe. Zatrzymano już ponad 50 osób. Na podstawie uzyskanych informacji, służby odkryły zakopane chemikalia w Bieruniu. Możliwe, że odpady pochodzą z Mysłowic, gdzie usunięto 8 tysięcy ton niebezpiecznych substancji!
Mysłowice wydały blisko 100 milionów złotych na wywóz 8 tysięcy ton niebezpiecznych chemikaliów, które były nielegalnie składowane w Brzezince. Koszt pozbycia się bomby ekologicznej wymusił na władzach miasta szukania oszczędności w budżecie.
Teraz okazuje się, że najprawdopodobniej część odpadów zakopano... na polu rolnika w Bieruniu. Na początku listopada policja wspólnie z pracownikami Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie odkryła tam 20 tysięcy litrów chemikaliów w plastikowych i metalowych pojemnikach. Jak donosi Gazeta Wyborcza, odpady odkryte w Bieruniu mogą pochodzić z Mysłowic.
Sprawa jest rozwojowa, a Urząd Miasta w Mysłowicach czeka na informację od służb w sprawie pochodzenia odpadów. Prezydent miasta Dariusz Wójtowicz poinformował, że Miasto w postępowaniu prowadzonym przez organy ścigania występuje w roli poszkodowanego przez działania mafii śmieciowej.
- Po tym jak wypędziliśmy mafię śmieciową z naszego miasta i wywieźliśmy tysiące ton odpadów, okazało się, że prawdopodobnie część z nich trafiło do sąsiedniej gminy. To niebywały skandal - twierdzi Wójtowicz.
- Osobiście dołożyłem wszelkich starań, żeby pomóc organom ścigania w ustaleniu sprawców - dodaje prezydent Mysłowic.
Sprawę skomentował też w mediach społecznościowych poseł z Mysłowic, Wojciech Król. Pomiędzy posłem a prezydentem Wójtowiczem od dawna trwa konflikt. Król napisał: Zachodzi podejrzenie, że przetarg mógł być jedną wielką ustawką, której zadaniem nie była utylizacja odpadów, ale wyprowadzeniem pieniędzy z kasy miasta.
Prezydent Mysłowic w opublikowanym oświadczeniu stwierdził, że są to bezpodstawne oskarżenia, a sprawa trafi do sądu. Dodał, że poseł Król w żaden sposób nie pomógł w znalezieniu dofinansowania do usunięcia odpadów.
- To przykre, że zamiast wsparcia ze strony lokalnego posła, kierowane są oskarżenia pod moim adresem. Oskarżenia, które pewnie zakończą się na sali sądowej, bo to przekroczenie prawa i zwykłej ludzkiej przyzwoitości - skomentował Wójtowicz.
Prezydent Mysłowic twierdzi, że żaden z organów i instytucji nie miał zastrzeżeń do sposobu przeprowadzenia przetargu i wybrania wykonawcy. Możliwe, że odpady do Bierunia wywiózł podwykonawca.