Według informacji uzyskanych z Wyższego Urzędu Górniczego, póki co nie ma możliwości przeprowadzenia wizji w miejscu tragedii. Wstrząs uszkodził wentylację
Sprawą wstrząsu na kopalni zajmuje się Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwiach. Jednak jak udało nam się ustalić nie jest możliwa wizja miejsca wypadku.
Do wstrząsu doszło w tzw. filarze ochronnym. Nie jest możliwy zjazd w to miejsce, gdyż wstrząs uszkodził wentylacje. Będzie ona możliwa po naprawieniu uszkodzeń”
mówi Anna Swiniarska-Tadla, rzecznik prasowy Prezesa Wyższego Urzędu Górniczego
Z tego powodu nie wiadomo jakie zniszczenia są w miejscu wstrząsu. Jednakże, z racji uszkodzenia wentylacji można domniemać, że są duże.
Dziś ma zebrać się kopalniany zespół ds. tąpań złożony z ekspertów, który będzie ustalać przyczyny wstrząsu.
[CZYTAJ TAKŻE: Tragedia w KWK Bielszowice. Jeden górnik nie żyje]
Póki co wiadomo, że był to wstrząs wysokoenergetyczny
Do tąpnięcia doszło w czwartek około godziny 15 tysiąc metrów pod ziemią. Energię wstrząsu - jak wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego - wstępnie oszacowano na ponad 3 stopnie w popularnej skali Richtera.
Dwaj górnicy najciężej ranni trafili do szpitali w Ochojcu i Krakowie. Zostali przetransportowani śmigłowcami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Sześciu kolejnych górników jest lżej rannych. Mają liczne złamania. Zmarły pracownik miał 39 lat, pracował jako górniczy elektryk. To 22. śmiertelna ofiara wypadków w polskim górnictwie w tym roku.
[CZYTAJ TAKŻE: Sześciu górników w szpitalach po wstrząsie w kopalni Bielszowice!]