To był ostatni mecz w tym roku na stadionie Piasta Gliwice. Minione 12 miesięcy można uznać za najlepsze w historii tej drużyny. Przyniosły przecież pierwsze mistrzostwo kraju oraz eliminacje do LM. I ten piękny rok zakończył u siebie zwycięstwem
Do Gliwic przyjechał beniaminek ligi, ŁKS Łódź, który po 18. kolejkach miał 14 punktów i zajmował przedostatnią pozycję w tabeli. Gliwiczanie podchodzili do tego spotkania z 7. pozycji i z 28 punktami na koncie. Gospodarze chcieli zapewne pożegnać się z kibicami przed świętami zwycięstwem, ponieważ dwa ostatnie mecze mistrza Polski zakończyły się porażkami.
Spotkanie zakończyło się dosyć spokojnie. Każda ze stron oddała po kilka strzałów na bramki, ale ani Arkadiusz Malarz, ani też Frantisek Plach nie mieli problemów z ich obroną. Chociaż boisko pod ich bramkami nie sprzyjało do interwencji. W ogóle stan murawy na obiekcie przy ul. Okrzei pozostawał wiele do życzenia. Gołym okiem było widać, że pora na jej wymianę.

Prawdziwe emocje zaczęły się po otworzeniu wyniku. W 25. minucie Pirulo dostał prostopadłe podanie w pole karne. Piłkarz jednak nie strzelał, ale odegrał dosyć słabo przed bramkę. Jednak ani bramkarz, ani obrońcy Piasta nie chcieli za bardzo wybić futbolówki, co wykorzystał Wolski i wpakował futbolówkę do siatki. Chwilę później sędzia podjął kilka decyzji, które nie spodobały się piłkarzom i kibicom gospodarzy. Zrobiło się nerwowo. Piłkarze obu stron pozwolili sobie na kilka fauli, a kierownik drużyny Piasta Adam Fudali dostał czerwoną kartkę za komentowanie decyzji arbitra.
Druga część spotkania zaczęła się idealnie dla Piasta. W 53. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Piotr Parzyszek wpakował piłkę do bramki. To przebudziło znów oba zespoły, które przez kolejne minuty stworzyły kilka szybkich akcji ofensywnych - jednak żadna z nich nie zakończyła się golem. Dopiero pod sam koniec decydującego gola zdobył Felix, który dał zwycięstwo Piastowi 2:1. Niebiesko-czerwoni awansowali tym samym na 5. pozycję.