Poniedziałkowa wizja lokalna w kopalni Bielszowice, gdzie w miniony czwartek w wyniku silnego wstrząsu zginął górnik, a 12 zostało rannych, wykazała uszkodzenia w podziemnej infrastrukturze. Kopalnia czeka teraz na zalecenia urzędu górniczego.
Po czwartkowym tąpnięciu w szpitalach nadal przebywa czterech górników.
Najciężej ranny górnik trafił do Centrum Urazowego Medycyny Ratunkowej i Katastrof Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, gdzie przeszedł operację. Lekarze nie udzielają informacji o zdrowiu tego pacjenta. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jego stan jest poważny.
W wyniku czwartkowego tąpnięcia zginął 39-letni górnik, a 12 innych trafiło do szpitali. Sześciu z nich wypisano do domu już w pierwszej dobie po wypadku, a w miniony weekend szpitale opuściło dwóch kolejnych rannych.
W poniedziałek w rejonie wstrząsu tysiąc metrów pod ziemią przeprowadzono wizję lokalną.
"Uczestnicy oględzin przeszli cały chodnik w rejonie wstrząsu. Na odcinku około 90 metrów stwierdzono wypiętrzenie spągu (spodu wyrobiska - PAP), widoczne są także uszkodzenia i zgniecenia obudowy chodnika. Czekamy teraz na zalecenia urzędu górniczego co do zakresu i sposobu niezbędnych napraw" - powiedział rzecznik PGG.
Wyrobisko, w którym doszło do wstrząsu, służyło do transportu materiałów. Teraz jest wyłączone z użytkowania. Wnioski z oględzin będą ważne przy podejmowaniu decyzji, czy, kiedy i w jakim zakresie będzie można wznowić prace w rejonie wstrząsu.
Okoliczności wypadku wyjaśnia Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach pod nadzorem Wyższego Urzędu Górniczego. Postępowanie prowadzą też prokuratura i Państwowa Inspekcja Pracy. We wtorek są spodziewane wstępne wyniki sekcji zwłok ofiary tąpnięcia. (PAP)