Podczas sobotniej konwencji kandydatki na prezydenta RP, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, doszło do wtargnięcia na scenę dwóch przedstawicieli Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Zażądali oni wprowadzenia neutralności klimatycznej do 2040 roku.
Polska, po negocjacjach z przedstawicielami Unii Europejskiej, zadeklarowała, że wprowadzi neutralność klimatyczną do 2050 roku. Co to oznacza? Między innymi rezygnację z paliw stałych, w tym węgla, jako głównych źródeł uzyskiwania energii w naszym kraju. Podczas sobotniej konwencji Małgorzaty Kidawy-Błońskiej dwóch aktywistów Młodzieżowego Strajku Klimatycznego wdarło się na scenę i ogłosiło oświadczenie. Powiedzieli między innymi o tym, że neutralność trzeba wprowadzić szybciej, ponieważ ustalony pierwotny termin zapewnia nam tylko 50 procent szans na nieprzekroczenie punktu krytycznego.
- Członek i członkini MSK zwrócili uwagę na bierność osób u władzy. Podkreślili, jak ważne jest działanie przyszłej prezydentki lub prezydenta. Neutralność klimatyczna w roku 2050 to za mało. Zapewnia nam jedynie 50% szans na nie przekroczenie punktów krytycznych, po którym kryzys klimatyczny zacznie napędzać się sam. 50% szans - to jak rzucenie monetą. Aktywistka i aktywista położyli nacisk na rozróżnianie kwestii smogu z klimatem, co nie leży w interesie partii kandydatki. Dalszemu wprowadzaniu społeczeństwa w błąd mówimy stanowcze nie! Swoje stanowisko głośno wyrazimy 3 kwietnia - czytamy na profilu FB Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
Aktywistom chodziło głównie na wymuszeniu na Kidawie-Błońskiej możliwej decyzji o jak najszybszym odejściu od węgla do 2040 roku.
– Mam nadzieję, że młode pokolenie, które tak bardzo aktywnie dzisiaj walczy o klimat będzie chciało z nami współpracować – stwierdziła później Kidawa-Błońska. – Mam nadzieję, że będą chcieli z nami zmieniać Polskę, będą chcieli rozmawiać i będą podawali rękę, kiedy się ją do nich wyciągnie. Bo tylko przez współpracę, tylko przez rozmowy, tylko przez szacunek możemy zrobić coś dobrego – dodała wymownie.
fot. PAP