W nocy z soboty na niedzielę w okolicy częstochowskiego klubu Rura kobieta została zaatakowana przez ochroniarza. Powodem napaści był jej sweter, na którym widniało duże serce w barwach przypominających kolory tęczy. Sprawa trafiła na policję, która rozpoczęła śledztwo.
Historię Pani Karoliny opisaliśmy TUTAJ. W sobotnią noc wybrała się wraz z koleżanką do częstochowskiego klubu Rura. W kolejce zauważył ją ochroniarz z firmy, którą klub wynajął na tę imprezę. Nie spodobał mu się sweter pani Karoliny, na którym znajdowało się duże serce w różnych jaskrawych kolorach. Mężczyzna miał najpierw powiedzieć poszkodowanej, że w tym swetrze nie wejdzie, a następnie ją zaatakować.
Zaczął mnie szarpać. Następnie uderzył mnie w twarz i zaczęła lecieć mi krew z ust. Wtedy już mało kontaktowałam. Wiem tylko, że byłam podduszana i wielokrotnie lądowałam na ziemi - powiedziała w rozmowie z nami pani Karolina.
Następnego dnia ofiara napaści zgłosiła sprawę na policję, chociaż ta według jej relacji nie chciała z początku współpracować – Klub przekazał nagranie z monitoringu na policję, a ta nagle zaczęła działać. Bo w niedzielę nie chcieli za bardzo przyjąć mojego zgłoszenia – mówi mieszkanka Częstochowy. – Wczoraj (tj. w poniedziałek – przyp. red.) zeznawali już moi pierwsi świadkowie - dodaje.
Klub Rura, który od samego początku poczuwał się do winy, wydał oświadczenie na Facebooku. Kierownictwo przeprosiło raz jeszcze za zaistniałą sytuację. Ponadto poinformowało o chęci współpracy z panią Karoliną przy rozwiązaniu sprawy. Klub zakończył również współpracę z firmą ochroniarską, której pracownik zaatakował kobietę. Ta sama firma także wydała swoje oświadczenie, w którym zakomunikowała o zwolnieniu pracownika.
Pani Karolina przekazała nam, że policja dysponuje już nagraniem z monitoringu. Widać na nim wyraźnie całe zdarzenie. Sprawa jest w toku. W najbliższym czasie będą przesłuchiwani kolejni świadkowie.