Ojciec Łukasza Porwolika w rozmowie z S24 podkreślił, że uzyskanie jakichkolwiek informacji od śledczych graniczy z cudem, a każdy kolejny dzień oznacza dla niego kolejne cierpienia. "Chciałbym zapalić mu świeczkę, może byłoby lżej..." - dodaje Henryk Porwolik.
Sprawa tajemniczego zaginięcia, a następnie - jak się okazało - zabójstwa Łukasza Porwolika wstrząsnęła Świętochłowicami i całym regionem.
CZYTAJ TAKŻE: Ojciec Łukasza Porwolika: Dzięki ludziom żyję [CAŁY WYWIAD]
- Pobrali od mojego brata materiał genetyczny, natomiast dalej nic nie wiemy, nie mam pojęcia, kiedy będę mógł pochować syna powiedział Henryk Porwolik.
Ojciec Łukasza Porwolika nie kryje, że sytuacja, w której od miesiąca nie ma żadnych przełomowych informacji, które pozwoliłyby ukoić ból i uspokoić emocje jest dla niego bardzo ciężka. Może byłoby łatwiej, gdybym mógł iść na cmentarz, tę świeczkę zapalić, a tak... Najbardziej na świecie bym chciał, żeby okazało się, że Łukasz żyje, ale wiem, że to niemożliwe...
CZYTAJ TAKŻE: Ojciec Łukasza Porwolika ze łzami w oczach: Dziękuję Wam
Zarzuty w sprawie Łukasza Porwolika usłyszały trzy osoby.
CZYTAJ TAKŻE: Sprawa Łukasza Porwolika: zarzut zabójstwa i znieważenia zwłok