GKS Tychy wciąż nie potrafi wygrać na własnym stadionie!

102765938 591651838434698 4672308560804328883 n

Redakcja

7 czerwca 2020

W niedzielę 7 czerwca GKS Tychy rozegrało drugie spotkanie na własnym obiekcie po wznowieniu rozgrywek Fortuny 1 Ligi. Tym razem rywalem tyszan była Chojniczanka Chojnice.

Dzisiejszy rywal GKS-u Tychy zajmował przed 24. kolejką ostatnie miejsce w tabeli oraz ma najwięcej straconych bramek w lidze. Jednak po przebiegu spotkania można było uwierzyć, że to raczej tyszanie mają problem z defensywą. Chojniczanka od samego początku stwarzała sobie groźne sytuacje i nie raz zakotłowało się pod bramką Konrada Jałochy.

W pierwszej części spotkania niezwykle aktywny na lewym skrzydle był Aghwan Papikjan. GKS Tychy nie pozostawał bierny i również często podchodził pod bramkę przeciwnika- głównie dzięki szybkim podaniom. Ale w decydujących momentach brakowało zdecydowania czy też celności w strzelaniu na bramkę. Skutecznie działali też defensorzy Chojniczanki, którzy często blokowali dośrodkowania czy też próby zdobycia gola.

Starania Chojniczanki przyniosły zamierzony efekt w 40. minucie. Sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym GKS-u Tychy. Kapitan drużyny z Chojnic Tomasz Mikołajczyk bez większych problemów uderzył nad murem i umieścił piłkę w siatce.

W drugiej połowie ataki gospodarzy wyglądały już lepiej. Powtórzyła się historia z czwartkowego meczu z Zagłębiem, kiedy to GKS również zaczął drugą część gry dosyć agresywnie. Tyszanom udało się w końcu wyrównać w 66. minucie. Najpierw Moneta próbował pokonać Radosława Janukiewicza, ale ten obronił dosyć trudny strzał z bliska. Kilka sekund później obrona Chojniczanki zagapiła się, co wykorzystał Szymon Lewicki. Pokonał Janukiewicza strzałem z głowy po dośrodkowaniu z lewej strony.

Jednak to nie załamało przyjezdnych. 4 minuty później obrona GKS-u Tychy ponownie pokazali, że to nie jest ich dzień. Pozwolili na dośrodkowanie z lewej strony oraz nie zareagowali w żaden sposób na to, że w pole karne wbiegło aż trzech rywali, którzy mieli mnóstwo miejsca. Ze wspomnianej trójki piłka dotarła na głowę Mikołajczyka, który z pięciu metrów pokonał Jałochę po raz drugi w niedzielnym meczu.

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

9 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 2.6µg/m3 PM2.5: 2.3µg/m3