Zabijali, kradli, gwałcili – dziś chcą wyjść na wolność
Członkowie grupy „Krakowiaka” w poniedziałek zasiedli przed katowickim sadem apelacyjnym. Mowy końcowe obrońców sprowadziły się przede wszystkim do podważania zeznań świadków, dzięki którym przestępcy trafili za kraty. Prokuratura domaga się utrzymania w mocy wyroku sądu I instancji, który zapadł w 2016 roku.
Janusz T. – "Krakowiak" został skazany na 25 lat więzienia, podobnie jak Marek M., ps. Oczko, oskarżony m.in. o zlecanie zabójstw. Karę dożywocia sąd wymierzył uważanemu za egzekutora gangu Zdzisławowi Ł., ps. Zdzicho.
Sąd w wyroku z I instancji zastrzegł, że "Krakowiak" będzie mógł się ubiegać o zwolnienie z więzienia po 20 latach, a "Zdzicho" po 30. Jeden z 11 podsądnych został uniewinniony, pozostałym sąd wymierzył kary od 2 do 10 lat pozbawienia wolności. Na więzienie w zawieszeniu skazał tylko Andrzeja K., który przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia obciążające kolegów.
Według oskarżenia grupa "Krakowiaka" ma na koncie m.in. zabójstwa, napady rabunkowe, handel bronią i narkotykami. Sąd nie miał wątpliwości, że T. założył w 1991 r. grupę, która z czasem przekształciła się w związek przestępczy o charakterze zbrojnym, popełniający najpoważniejsze przestępstwa.
Obrońcy skazanych domagają się uchylenia wyroku wobec skazanych członków gangu, i ponowne przeprowadzenie procesu.
Rozprawa odwoławcza w sprawie "Krakowiaka" rozpoczęła się pod koniec marca.