Europoseł Grzegorz Tobiszowski wziął udział w otwarciu m.in. swojego biura poselskiego w Mysłowicach. Podczas wydarzenia postanowił wypowiedzieć się na temat "słowniczka" w Parlamencie Europejskim.
Kilka miesięcy temu media informowały o tym, że europosłowie otrzymali instrukcje ze słowami, których powinni unikać. Według doniesień w wykazie zaznaczono, żeby nie używać m.in. określeń płci biologicznej oraz słowa homoseksualista" a używać np. "osoba niebinarna". Do tego "słowniczka" nawiązał w Mysłowicach przy okazji otwarcia biura poselskiego europoseł Grzegorz Tobiszowski.
Niektóre osoby pokusiły się, aby ponowić słownik słów, których możemy używać publicznie. Nie powinienem dziś powiedzieć, będąc takim Europejczykiem "pani Bożeno", bo nie mówi się "pani" lub "pan", bo to razi. Nie mówi się również o pewnych zjawiskach LGBT, nie można używać tęczy w sensie pejoratywnym. Nie można mówić o Bożym Narodzeniu. W ogóle jest problem świąt Bożego Narodzenia. Bogu dzięki, że pojawiły się środowiska w Europie, które są inspirowane tu z Polski, z naszego środowiska PiS, że pojawiły się głosy krytyki na salonach. I ta pani komisarz, nie wymienię jej nazwiska, bo nie będę robił jej promocji, wycofała się z tego słowniczka - skomentował europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
Tobiszowski dodał, że cieszy się, iż w Europie są politycy, którzy są wierni tradycyjnym wartościom - Warto być konsekwentnym i postawić się. Warto iść niekiedy pod prąd. Kiedyś ktoś mi powiedział, że zdrowe ryby płyną pod prąd i to jest prawa. Nie chciejmy, żeby ten dziwny prąd, który nie ma nic wspólnego z wartościami, wygrał ideologicznie. Świat pogański w Europie boi się Islamu, ale chrześcijaństwa już nie. Ne o to chodzi, żebyśmy straszyli, ale żebyśmy mocno stali po stronie naszych wartości.