Święta to czas niezwykły. Pojawia się jednak pytanie: "Czy warto jeść aż do utraty tchu?" Przecież babcia zawsze powtarzała: "Tyle narobiłam. Jedz, zepsuje się".
Boże Narodzenie to czas, który powinien być spędzony w gronie najbliższych, a nie w toalecie z bólem brzucha. Nasuwa się zatem pytanie... jak jeść w święta? Odmawiać mamie i jeść w swoim tempie wywołując zażenowanie w oczach rodziny czy rzucić się w wir szaleństwa i jeść wedle przysłowia „nie mogę już - zjem jeszcze”?
Czytaj także: Ile wydamy na świąteczne prezenty?
Marek Wilczak, trener personalny, układający także plany żywieniowe podpowiada: Znajdźmy przede wszystkim tak zwany złoty środek.
Nieważne czy w zwykłe dni jemy absolutnie zdrowo na 100% czy raczej nie weryfikujemy tego co trafia na nasz talerz. Trzeba pamiętać o tym, że formy przez dwa - trzy dni się nie zrobi oraz jej nie straci.
Kilka punktów "jak jeść w święta i nie zwariować”:
- Próbujmy wszystkiego na co mamy ochotę. Jednak nie wszystkiego na raz
- Jedzmy często ale mało. To pozwoli uniknąć senności, bólu brzucha, wzdęć, czy zaparć
- Nie spędźmy całych świąt przed telewizorem. Lepiej zabrać rodzinę na spacer, łącząc tym samym przyjemne z pożytecznym. Na spacerze dotleniamy organizm, spalamy kalorię, ale przede wszystkim spędzamy czas z bliskimi
- Starajmy się pić dużo wody mineralnej.
- Co ważne, siódmy kawałek sernika smakuje tak samo jak pierwszy.
Dzięki temu nasza forma nie pogorszy się, kubki smakowe zostaną zaspokojone, a za bezcenny uśmiech mamy i babci czasem warto zjeść dodatkowy kawałek ciasta w granicach rozsądku. Przecież tyle było przy tym pracy, a święta są tylko raz w roku. No dobra, dwa razy:)