8 śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego będzie od czwartku rano pełnić 24-godzinne dyżury w związku z zaangażowaniem tej służby w relokację pacjentów chorych na COVID-19 z woj. śląskiego, gdzie sytuacja epidemiczna jest obecnie najtrudniejsza.
Poinformował o tym dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Robert Gałązkowski, który uczestniczył w środę w Katowicach w posiedzeniu wojewódzkiego sztabu kryzysowego z udziałem przebywającego również w Katowicach ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.
Dyrektor Gałązkowski powiedział, że już podczas ubiegłotygodniowego spotkania wiceministrów obrony narodowej, zdrowia oraz spraw wewnętrznych i administracji zapadły decyzje o przygotowaniu planu alokacji pacjentów.
"Ustalenia są takie, że możemy być wzywani zarówno na pomoc zespołom ratownictwa medycznego do pacjentów COVID-dodatnich, którzy już są zaintubowani i wymagają intensywnej terapii w trakcie transportu, jak również do pacjentów, którzy trafili do szpitala, tam są pod respiratorem, są w trakcie stabilizacji i należy ich dyslokować do innych ośrodków" – wskazał szef LPR.
Przyjęto zasadę, że w pierwszej kolejności pacjenci są przewożeni karetkami do najbliższych dysponujących miejscami szpitali w sąsiednich województwach.
Śmigłowce WP są w stanie transportować do 6 pacjentów jednocześnie, samoloty CASA – po 18 leżących lub 40 siedzących chorych.
Za koordynację działań związanych z alokacją pacjentów samolotami wojskowymi czy śmigłowcami LPR odpowiada centrum operacyjne LPR. Minister zdrowia poprosił wojewodów o pełne raportowanie do centrum codziennie, począwszy od czwartku, liczby wolnych łóżek na terenie całego kraju. Wojewodowie mieli też wyznaczyć i przekazać do centrum dane swoich pełnomocników.
Dyrektor LPR zapewnił, że załogi tej służby mają wystarczającą ilość środków ochrony osobistej, a do czwartku do 8 wskazanych baz trafią też komory transportowe dla pacjentów. Przyznał, że LPR – tak jak cały system ratownictwa medycznego – odczuwa obciążenie trzecią falą pandemii.