Dr Dawid Ciemięga: Starsi ludzie będą umierać!

Dr
Jakub

Jakub Zegadło

12 marca 2020

Nasz system medyczny nie udźwignie obecnej sytuacji. Nawet jak nie było koronawirusa to był niewydolny, Będzie duży problem - ocenia obecną sytuację dr Dawid Ciemięga w rozmowie z naszym reporterem. Lekarz ze szpitala Miejskiego w Tychach zajmujący się tematyką koronawirusa odniósł się przede wszystkim do podawanej liczby zakażonych, przygotowania polskich szpitali i epidemii strachu... którą widać chociażby na sklepowych półkach.

Jakub Zegadło: 57-letnia pacjentka poznańskiego szpitala zarażona koronawirusem zmarła. To jest najgorszy scenariusz. Czy zagraża wszystkim?

dr Dawid Ciemięga: To nie jest scenariusz, który zagraża wszystkim, ale to jest niestety scenariusz realny. Ludzie będą umierać. Statystycznie najbardziej narażeni są ludzie po 60 roku życia. Pierwszymi pacjenci, którzy umierali mieli skończone 70, 80 lat. Starsi ludzie są narażeni, oni będą niestety umierać. Niestety nasz system medyczny nie udźwignie tego. Mamy problemy ze zwykłą grypą, przy zwiększonej zachorowalności. Będzie duży problem. 

J.Z. Jedna z lekarek szpitala w Rybniku bez ogródek powiedziała - chorych jest znacznie więcej. Lekarze ich jednak nie diagnozują, bo nie mają czym. Brakuje testów, sprzętu, organizacji. Co Pan na to?

D.C.: Zgadzam się w pełni z Panią doktor. Na pewno tych testów mamy mało. Nie mamy takiej liczby testów, która pozwala na przebadanie się tych ludzi, którzy chcą to zrobić z własnej woli. W szpitalach jest za mało sprzętu. W naszej codziennej pracy jeszcze przed epidemią koronawirusa brakowało wielu rzeczy.... Teraz te braki są uwidocznione. Ja też mam sygnały od znajomych lekarzy, że brakuje im kombinezowanów itd. Te braki będą rosnąć wraz z liczbą zakażonych. 

J.Z.: Czy grozi nam scenariusz włoski? Kilkaset zgonów na dobę?

D.C: Aż taki scenariusz wcale nam nie musi grozić, bo jesteśmy trochę innym społeczeństwem niż Włosi. Tam starsi ludzie żyli pełnią życia na ulicach miast - w pubach, barach. U nas 60-latkowie nie gromadzą się w klubach i nie spędzają wspólnie czasu na taką skalę jak we Włoszech. To daje nam pewną korzyść. Nasze społeczeństwo nie jest tak stare jak włoskie. W Polsce chyba, aż tak źle nie będzie. Z drugiej jednak strony bardzo brakuje nam stanowisk z respiratorami, bardzo brakuje nam kadry, lekarzy od chorób zakaźnych, lekarzy w ogóle. Szpitale są teraz przekształcane w szpitale zakaźne, ale myślę że w przypadku setek zarażonych to może okazać się niewystarczające. To niestety upodabnia polski system zdrowotny do włoskiego. 

J.Z. Ile przed nami ukrywają? Do nas, dziennikarzy dociera multum sensacyjnych informacji. Na ile te 47 osób to stan faktyczny a na ile to dozowanie informacji przez polski rząd?

D.C.: Ja myślę, że chorych jest dużo, dużo więcej, ale nie wynika to z ukrywania, a z braku diagnozy. Myślę, że gdyby takie informacje były zatajane to i tak wyszły by na jaw, choćby w mediach społecznościowych personelu szpitali. To byłoby nie do ukrycia. Pojawiają się różne plotki, ale one się nie potwierdzały. Ja bym podchodził do tego z dużym dystansem. Dużo z tych informacji jest bardzo na wyrost. 

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3