Donald Tusk do roku podróżuje po Polsce. Ale nie spieszy mu się do województwa śląskiego. Chociaż jeszcze w ubiegłym roku można było usłyszeć od lokalnym polityków PO, że były premier z pewnością przyjedzie do naszego regionu.
Mija niespełna rok od momentu "powrotu" Donalda Tuska do polskiej polityki i przejęcia władzy w Platformie Obywatelskiej. Przypomnijmy, że Tusk zajął miejsce Borysa Budki, który wcześniej pełnił funkcję szefa partii.
Donald Tusk nie jest zobowiązany do wypełniania obowiązków posła, senatora itd. Dlatego ma dużo czasu na spotkania z ludźmi. I właśnie taką strategię przyjął były premier Polski. Od roku podróżuje po kraju. Spotyka się ze samorządowcami oraz "zwykłymi" ludźmi. Kiedy popularnymi tematami były Polski Ład i drożejąca energia, wówczas często lansował się z małymi przedsiębiorcami, którzy opowiadali mu o swoich problemach. Na licznych materiałach wideo widać, jak Tusk słucha ich i pociesza, przy okazji powtarzając, że to Prawo i Sprawiedliwość stoi za tymi problemami.
Z drugiej strony politycy PiS-u rzadko mówią bezpośrednio o Tusku. Niedawno Jarosław Kaczyński na konwencji krajowej partii wyśmiał wynik Tuska jaki osiągnął w maratonie i "zobowiązał" premiera Morawieckiego do uzyskania lepszego czasu. Natomiast TVP prawie codziennie wspomina o Tusku w swoich najważniejszych programach informacyjnych oraz publicystycznych, a słynne "Für Deutschland" stało się memem.
W tej całej wojence politycznej, gdzieś z boku jest... województwo śląskie. Władza przyjeżdża do nas albo żeby pochwalić się inwestycjami, albo żeby współczuć rodzinom zmarłych górników. Ale nie lepiej jest z liderami opozycji. Bo kiedy oficjalną wizytę w woj. śląskim złożył Szymon Hołownia? Albo Kosiniak-Kamysz? Albo ktoś z Lewicy (oprócz rzadkich aktywności Włodzimierza Czarzastego, który w końcu dostał się do Sejmu z okręgu zagłębiowskiego)?. Albo Bosak? Bywali tutaj często, ale wtedy kiedy trzeba było - czyli podczas wyborów. I podobnie będzie za rok, kiedy rozpocznie się maraton wyborczy.
Podobnie jest z Donaldem Tuskiem, który unika województwa śląskiego. Woli dolnośląskie, lubelskie, mazowieckie, pomorskie, kujawsko-pomorskie itd., ale śląskiego przez ostatni rok unikał. Dlaczego? Może dlatego, że każdy polityk boi się mieszkańców naszego regionu, zwłaszcza z terenów górniczych. Bo każdy polityk musiałby przyznać, że polskie górnictwo zmierza ku końcowi. Oczywiście spotkałby się z oburzeniem, ale wystarczyłoby jednocześnie przedstawić konkretny plan działania, nie okłamywać mieszkańców województwa i samych górników, a wówczas otrzymałby owacje na stojąco. Ale wielu polityków nie ma takiego planu, bo łatwiej powtarzać cały czas jedno hasło. W przypadku Tuska to: "PiS jest zły".