Derby w Tychach! Walka do samego konća!

IMG 20200604 200108

Redakcja

4 czerwca 2020

Po prawie trzech miesiącach przerwy piłkarze GKS-u Tychy i Zagłębia Sosnowiec wrócili do grania w Fortuna 1. Lidze. Oba ekipy wznowiły sezon od mocnego uderzenia, ponieważ spotkały się w derbach, które kończyły zmagania w ramach 23. kolejki.

Zarówno GKS Tychy, jak i Zagłębie Sosnowiec spędzili tę wymuszoną przerwę w środku tabeli Fortuna 1. Lidze, chociaż z małą stratą do miejsc barażowych o Ekstraklasę. Spotkanie tych ekip kończyło rywalizację w 23. Kolejce. Wcześniej swoje mecze po przerwie wygrali piłkarze GKS Katowice oraz Podbeskidzia. Natomiast Jastrzębie przegrało 1:2 z Wartą Poznań.

Ostatnio tyszanie wygrali w sierpniu w Sosnowcu 1:2. Jednak tym razem trudno było przewidzieć, kto może być faworytem tego spotkania. Obie drużyny wróciły do poważnego grania bez jakiegokolwiek przygotowania. I to było widać na boisku. Brakowało dynamiki oraz dokładności po obu stronach.

Spotkanie lepiej zaczęli gospodarze, którzy co chwilę wchodzili na połowę przeciwnika. Jednak z prób GKS-u Tychy nic specjalnego nie wynikło. W 10. Minucie Filip Karbowy z Zagłębia oddał groźny strzał z około 30 minut, który z trudem wybronił Konrad Jałocha. Chwilę później Karbowy znów uderzył zza pola karnego, ale nie trafił w światło bramki. Od tej sytuacji przez kolejny kwadrans to Zagłębie Sosnowiec wywierało presję na przeciwniku. Ale również w tym przypadku żadna akcja nie zakończyła się bramką.

Dopiero w 32-minucie doszło do przełomu. Zagłębie Sosnowiec wyszedł z kontratakiem. W polu karnym tyszan doszło do zamieszania, które zakończyło się faulem. Sędzia bez żadnych wątpliwości wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Fabian Piasecki, który pewnie pokonał Jałochę, a następnie schował piłkę pod koszulkę. W ten sposób zasygnalizował, że spodziewa się dziecka.

Tuż przed rozpoczęciem drugiej połowie zaczął padać obfity deszcz. Szczęśliwie dla piłkarzy po 15 minutach pogoda odpuściła zawodnikom. GKS Tychy od razu przeszedł do ofensywy, zamykając sosnowiczan w „zamku hokejowym”. Ale gospodarze cały czas nie potrafili znaleźć sposobu na defensywę Zagłębia. Jedyną groźną sytuacją była poprzeczka po strzale głową.

Druga połowa nie obfitowała już w tyle ciekawych sytuacji, co pierwsza. W ostatnich 20 minutach kibice przed telewizorami mogli obejrzeć m.in. nieudaną próbę Patryka Mularczyka, który wykończył akcję z około 20 metrów lub też kilka krótkich rozegrań gospodarzy w polu karnym rywala. I już wydawało się, że nic więcej się nie wydarzy, ale nagle w doliczonym czasie gry Moneta wykorzystał dośrodkowanie i pokonał Stępniowskiego. Następnie sędzia zakończył mecz.

Zagłębie zajmuje 11. pozycję i ma 30 punktów na koncie. GKS zostaje na 10. miejscu z 32 punktami w dorobku. Warto odnotować, że przy jednej trybunie pojawił się baner „Rocky Dziękujemy”. W ten sposób oddano hołd Piotrowi Rockiemu, byłemu piłkarzowi GKS-u Tychy, który zmarł w poniedziałek. Mecz w Tychach był też debiutem dla Krzysztofa Dębka, który debiutował w roli trenera Zagłębia.

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3