W sobotę w Bielsku-Białej doszło do olbrzymiej tragedii. Z wiaduktu nad S1 spadł młody mężczyzna. Zginął na miejscu mimo szybkiej akcji ratunkowej.
Wszytko wydarzyło się na S1 w Bielsku-Białej przy krytej pływalni. Policja o godz. 14:20 otrzymała zgłoszenia, że z wiaduktu spadł człowiek. Jak się później okazało, był to 20-letni mężczyzna. Na miejscu zdarzenia rozpoczęła się akcja ratownicza. Niestety zakończyła się niepowodzeniem. Wszystko wskazywało na to, że było to samobójstwo. Służby nie chciały udzielić szczegółów w tej sprawie.
Wersję z samobójstwem potwierdza m.in. bielsko.info. Według portalu w nocy z piątku na sobotę matka tragicznie zmarłego 20-latka zatruła się czadem. Miał to być powód targnięcia się na swoje życie przez chłopaka. Na miejsce wypadku przybył ojciec, który zidentyfikował ofiarę. Doznał olbrzymiego szoku, dlatego trafił pod opiekę specjalistów.
Prawdziwy powód i przebieg wypadku zbada prokuratura.