Czy rząd powinien dofinansować budowę stadionu Ruchu Chorzów?

IMG 20190726 114843 2023 01 20 063356 gnbz 1
Kastelik

Szymon Kastelik

5 maja, 2023

Trwa wielka dyskusja o to, czy rząd powinien z publicznych pieniędzy dołożyć się na budowę nowego stadionu Ruchu Chorzów. Mowa o co najmniej 100 mln złotych.

Jak to w dyskusji bywa, są lepsze i gorsze argumenty. Senator Gabriela Morawska-Stanecka na antenie Radia Piekary uznała, że śląskie kluby powinny dogadać się, wybudować 2-3 wspólne stadionu. Za przykład podała San Siro. Już mniejsza z tym, że stwierdziła, iż na legendarnym mediolańskim obiekcie grają Inter i Juventus (poprawna odpowiedź: Inter i Milan). 

Czy taki pomysł wypaliłby na Górnym Śląsku? Otóż już taki projekt powstał dawno temu, a nazywa się Stadion Śląski. To on był wspólnym obiektem dla śląskich klubów na te "najważniejsze" mecze. Ponadto warto znać historię. Na przykład Ruch Chorzów osiągał sukcesy jeszcze przed II wojną światową. Nikt nie myślał jeszcze wtedy o Górniku Zabrze, obu GKS-ach z Katowic i Tychów czy Piaście Gliwice. Ponadto San Siro znajduje się w Mediolanie, jest własnością miasta, to jeden z największych stadionów na świecie, a Inter i Milan to mediolańskie kluby.

Gdzie w takim razie miałyby powstać 2-3 wspólne stadiony dla np. 5-6 śląskich klubów? Kibice Górnika Zabrze jeździliby do Chorzowa? A może wspólny stadion GKS-ów w Katowicach? Nie zapominajmy, że blisko jest jeszcze Zagłębie Sosnowiec. Może powinno rozgrywać swoje mecze w Bytomiu?

Kluby piłkarskie, zwłaszcza na Górnym Śląsku są częścią "lokalnego patriotyzmu". Górnik Zabrze był klubem pracowników zabrzańskich kopalń. Ruch Chorzów założyli powstańcy. GKS Katowice czy Tychy powstały przez połączenie mniejszych, lokalnych zespołów. Trudno w takich warunkach myśleć o tym, żeby budować wspólne obiekty dla tych wszystkich drużyn, bo każda różni się historią, lokalną kulturą oraz kibicami. 

Publiczna kasa na stadion Ruchu

Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński nie ukrywał niezadowolenia z powodu deklaracji premiera Mateusza Morawieckiego. Apelował o równe traktowanie wszystkich i zażądał środków na Zagłębiowski Park Sportowy. I chociaż pogratulował Ruchowi, to w jego wypowiedzi można było wywnioskować pewną zazdrość. Ale też sam sobie odpowiedział: to kibice wywalczyli te środki. Pamiętamy słynne zaproszenie pana Sławomira, którego odwiedził Tusk. Kibic Niebieskich nie poddał się, kilka dni później znów przyjechał na spotkanie z liderem PO i wybuchłą afera. Naturalne, że PiS chciało wykorzystać tę sytuację, a partię rządzącą wykorzystali kibice. Szymon Michałek pojechał do Warszawy, spotkał się z premierem i wrócił z obietnicą 100 mln złotych. 

Ale czy to ważne kto i w jaki sposób załatwił pieniądze? Wszyscy są źli, bo rząd dorzuci się na stadion. Jakoś nikogo nie boli fakt, że część publicznych środków poszła np. na budowę stadionów we Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku. Jak jeszcze w Poznaniu fani Lecha potrafią zapełnić trybuny, to w tych dwóch pozostałych miastach z frekwencją jest bardzo słabo. Co więcej, zarówno Lechia jak i Śląsk są na dobrej drodze, aby stadiony za grube miliony prezentować w 1. Lidze.

Kibice Ruchu nawet na czwartym poziomie rozgrywkowym potrafili wykupić prawie 10 tys. miejsc na swoim starym obiekcie. Frekwencja byłaby wyższa, ale brakowało przestrzeni. Podobnie jest teraz w Gliwicach. I robią to regularnie. Ruch ma wyższą frekwencję niż Śląsk i Lechia ze stadionami na 40 tysięcy osób. Wrogość opinii publicznej powinna być nastawiona na miasta i kluby, które dysponują pięknymi stadionami wybudowanymi na Euro, a nie potrafią co 2 tygodnie wypełnić ich nawet w 50 procentach.

Stadion Ruchu powinien wybudować Chorzów? Problem z tym argumentem jest taki, że znów trzeba znać historię. Ruch Chorzów założyli powstańcy. Jeszcze przed wojną zdominował polską piłkę. Kibice z całego regionu chcieli zobaczyć w akcji gwiazdy w Niebieskich strojach. Podobnie było po drugiej wojnie światowej. Ruch nie jest tylko klubem jednego miasta. To drużyna ważna dla tysięcy osób z kilkudziesięciu większych i mniejszych miejscowości. Wniosek? Ruch ma Chorzów w nazwie, ale na pewno nie jest tylko chorzowskim klubem. 

Dyskusja trwa, ale warto pamiętać jeszcze o tym, że rząd nie wypłacił jeszcze tych pieniędzy. I nie wiadomo, czy wypłaci. Najpierw miasto musi zabezpieczyć swoją część. Wiemy bardzo dobrze, że obietnica to tylko obietnica i zawsze można znaleźć powód, aby pieniędzy nie dać. 

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

7 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 11.1µg/m3 PM2.5: 10.2µg/m3