Bytomski radny o in vitro: "Wystarczyło przemodlenie sytuacji"

Robertrabusbytom
Kastelik

Szymon Kastelik

29 listopada, 2023

27 listopada większość bytomskich radnych przyjęła program polityki zdrowotnej, który wprowadza dofinansowanie do leczenia niepłodności metodą in vitro. Podczas dyskusji nad programem nie brakowało ciekawych wystąpień.

Transmisje z obrad Sejmu w ostatnich tygodniach pobijają rekordy popularności. Niestety głównym powodem są kłótnie, czyli tak zwane "dymy", które ciekawą ludzi. Ale czy tylko w Sejmie jest ciekawie? Otóż nie, a ostatnia sesja Rady Miejskiej w Bytomiu jest tego najlepszym dowodem.

W miniony poniedziałek radni dyskutowali nad programem, który wprowadza dofinansowanie przez miasto Bytom programu in vitro dla mieszkańców miasta. Po przedstawieniu założeń całego projektu, rozpoczęła się dyskusja. W pewnym momencie głos zabrał radny Robert Rabus.

Podczas pierwszego wejścia mówił, że większość w radzie miejskiej chwali się realizacją programu wyborczego, ale miasto do tej pory nie zrealizowało m.in. dodatku motywacyjnego dla nauczycieli i dlatego dziwi się, że rada chce przegłosować in vitro. 

- Dlaczego akurat in vitro jest wybrane jako tak zwana metoda leczenie niepłodności? - pytał radny Rabus i dodał - Wiemy o tym, że przy procedurze pozaustrojowego zapłodnienia dochodzi do powstania zarodków. Z tego co usłyszeliśmy, te zarodki będą zamrożone. Co potem z nimi? Czy całkowicie pozostawiacie je państwo na pastwę losu do decyzji rodziców. Czy to będzie pod nadzorem?

Przemodlenie sytuacji

Kiedy otrzymał wyczerpująca odpowiedź od innego radnego na swoje pytania, wrócił na mównicę. 

- In vitro zostało sklasyfikowane jako metoda leczenie niepłodności. A są autorytety, że in vitro nie jest metodą leczenie niepłodności tylko jej omijania. Nie ma jednoznacznych, super badań wskazujących, że in vitro jest skuteczną metodą - uznał Rabus, który nie powiedział kim są wspomniane przez niego autorytety. Zapytał również o to, dlaczego miasto nie może finansować naprotechnologii. 

Następnie bytomski radny postanowił przemówić do sumień pozostałych radnych. 

- Rozumiem dramat rodzin, którzy chcą a nie mogą zajść w ciążę. Ale nie jest to jedyny sposób. Tutaj dochodzi też kwestia moralna i etyczna. Dochodzi do powstania zarodka. Nie kto jak wy mówicie, żeby usłyszeć głos niesłyszanych. Od kiedy zaczyna się człowiek? Uważam, że zarodek jest człowiekiem - stwierdził Robert Rabus.

Ale to nie wszystko. Postanowił przedstawić przykład ze swojej rodziny. 

- Apeluję tutaj też do tych, którzy uważają się za katolików, żeby nie głosowali za tym programem. Dochodzi tutaj do sprzeczności. Bardzo współczuję tym rodzinom. Sam miałem w rodzinie przypadek, że nie mogli zajść w ciąże. Od razu in vitro, in vitro. A wystarczyło przemodlenie sytuacji, znalezienie odpowiedniego lekarza. Dzisiaj mają dwójkę cudownych dzieci - powiedział stanowczo Robert Rabus.

Bytom z in vitro

Robert Rabus w ostatnich wyborach parlamentarnych zachęcał do głosowania na kandydata Konfederacji. W mediach społecznościowych często udostępnia katolickie treści. Najpewniej dlatego negatywnie oceniał chęć dofinansowania przez miasto metody in vitro. Ostatecznie "argumenty" o zarodku-człowieku i przemodleniu sytuacji nie wpłynęły na większość w Radzie Miejskiej. 

Za głosowało 15 radnych, przeciwko było 8, a jeden radny wstrzymał się od głosu. Władze miasta opracowały dokument w oparciu o licencjonowany program Miasta Łodzi, które realizuje przedsięwzięcie od 2016 roku. Jego autorem jest prof. Sławomir Wołczyński z Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Jak informuje urząd, do programu zakwalifikowanych zostanie co najmniej 35 par, a każda z nich będzie mogła podejść do maksymalnie trzech procedur. Program zakłada dofinansowanie w wysokości do 6 tys. zł do jednej procedury biotechnologicznej, jednak nie więcej niż 80% kosztów całej procedury.

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

7 o

katowice

Jakość powietrza jest średnia.

PM10: 40.7µg/m3 PM2.5: 34.8µg/m3