Branża kosmetyczna domaga się otwarcia w całym kraju - powiedział PAP lider inicjatywy Beauty Razem Michał Łenczyński. Zaznaczył, że otwarcie salonów piękności w 2/3 Polski może stworzyć turystykę fryzjersko-kosmetyczną.
W środę minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że od poniedziałku 26 kwietnia w jedenastu województwach przywrócone zostanie funkcjonowanie salonów urody i fryzjerskich oraz zakładów kosmetycznych.
Według Łenczyńskiego salony piękności są najbezpieczniejszymi miejscami usługowymi.
- wskazał.
Lider Beauty Razem dodał, że rząd powinien otworzyć całą Polskę, ale otworzył przy okazji puszkę Pandory. "Otwarcie salonów w 2/3 Polski może stworzyć turystykę fryzjersko-kosmetyczną. Dla niektórych osób stanie się to pretekstem, by odwiedzić przyjaciół z sąsiedniego województwa i przy okazji pójść do kosmetyczki czy fryzjera" - stwierdził. Zastrzegł, że dziś trudno jeszcze oszacować skalę tego zjawiska.
W ocenie Łenczyńskiego decyzje o zamknięciu spowodowały, że klienci stracili możliwość korzystania z usług, a specjaliści beauty - pracę. "Natomiast budżet państwa stracił podwójnie, zarówno rekompensaty i podatki" - wskazał. Jak dodał, dlatego należało przyznać się do błędnej decyzji o lockdownie salonów piękności i otworzyć branżę w całej Polsce.
Łenczyński zaznaczył, że pomimo deklarowanego przez MRPiT miliarda zł rekompensat, w rzeczywistości straty branży w kwietniu br. mogły być nawet czterokrotnie większe.
Beauty Razem to grupa zrzeszająca ok. 50 tys. pracowników i przedsiębiorców z sektora urody, która powstała w czasie wiosennego lockdownu.
Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował w środę, że w 11 województwach: małopolskim, pomorskim, zachodniopomorskim, lubelskim, kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim, mazowieckim, podkarpackim, świętokrzyskim, podlaskim i lubuskim, od poniedziałku 26 kwietnia będą mogły działać salony urody, fryzjerskie i kosmetyczne.
(PAP)