Elżbieta Bieńkowska oceniła, że najbliższe wybory parlamentarne zadecydują o tym, czy Polska będzie scentralizowana i odgrodzona od UE, czy też będzie krajem ludzi wolnych, wykorzystujących potencjał Polski i Europy.
Unijna komisarz włącza się w kampanię wyborczą.
- Wspieram kandydatów KO, bo wierzę w Polskę, która jest silnym graczem europejskim, a tak w tej chwili nie jest. Wierzę w Polskę, która wykorzystuje potencjał swojej wielkości i mocy ekonomicznej, do tego, żeby negocjować jak równy z równym, rozmaite kwestie europejskie. Wierzę w Polskę, która wierzy w wartości europejskie" - mówiła Elżbieta Bieńkowska.
Komisarz zwracała uwagę na znaczenie prawdy w polityce.
- Wierzę w Polskę, w której politycy mówią prawdę. Ja zawsze mówiłam prawdę. Gdy mówimy o projektach, czy pieniądzach dla jakiegoś obszaru, to trzeba mówić prawdę, trzeba mówić ile ich jest, czy potrafimy (je) wykorzystywać i trzeba przyznawać, jeżeli czegoś nie umiemy zrobić. W tej chwili ja takiej prawdy w Polsce w komunikacie publicznym nie widzę – zaznaczyła.
Zdaniem komisarz, Unia jest ogromną wartością, którą należy pielęgnować.
- Nie powinniśmy sprzedawać dwóch różnych komunikatów, a to widzę przez ostatnie pięć lat. Jeden komunikat skierowany do decydentów w UE, że ją kochamy, a w Polsce przeciwstawiający nas - jako naród - Unii Europejskiej i traktujący ją wyłącznie jako skarbonkę. To się nigdy nie sprawdzi - oceniła.
Podkreślała też wagę samorządności.
- Polska samorządowa, to wielka moc. Na mapie Europy wyróżnia się jako ta, która potrafiła przez dwie duże perspektywy UE, w których byliśmy największym beneficjentem, wykorzystać środki w sposób znakomity. Wierze w Polskę, która nie jest scentralizowana, w której przywódca jednej partii - tak jak było w czasach komuny - nie decyduje o tym, co się ma dziać w Oświęcimiu, Andrychowie, czy Mysłowicach – powiedziała Bieńkowska.
(PAP)