Pogoda dopisała, chociaż co jakiś czas padało. Jednak tłumów na Sylwestrowej Mocy Przebojów nei było. Organizatorzy weryfikowali status zaszczepienia i pilnowali, żeby wszyscy byli trzeźwi.
Mimo że oficjalnie na Stadionie Śląskim podczas sylwestrowej zabawy mogło być 40 tysięcy osób, tłumów nie było. Co więcej, obsługa weryfikowała przy wejściu certyfikaty covidowe lub testy na obecność wirusa. Ostatecznie tłumów na zabawie w Kotle Czarownic nie było. Przez ulicę Chorzowską można było swobodnie przejechać, natomiast pod samym stadionem panował absolutny spokój. Patrole policji nie musiały interweniować i tylko raz na jakiś czas przejeżdżały pod obiektem, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku.
Z głośników umieszczonych pod obiektem co chwilę słychać było komunikat o weryfikacji szczepień lub testów, a także zakazu wnoszenia napojów i alkoholu. Co więcej, ochrona pilnowała, żeby goście, którzy przybyli na Stadion Śląski byli trzeźwi.
- Jestem zaszczepiona, to nie boję się. Przez COVID plany sylwestrowe rozpadły się, więc wybrałam się na stadion - powiedziała nam jednak z pań, która spokojnie czekała na wejście na Stadion Śląski.
Ostatecznie w Kotle Czarownic nie było dużego tłumu. Do tego prawie wszyscy byli zaszczepieni, więc można śmiało uznać, że impreza była nadzwyczajnie bezpieczna.
- Dawno nie było tak spokojnie - powiedział nam jeden z policjantów, który patrolował Park Śląski w sylwestrową noc.
Symboliczny był obrazek pary, która o 22:00 biegała w Parku Śląskim pod stadionem. W taki sposób też można świętować ostatni wieczór roku.