Dwóch 18-latków napadło na 22-latka i ukradło jego BMW. Zamaskowani sprawcy, jeden z nich uzbrojony w pistolet, zaatakowali mężczyznę na ulicy Ogrodniczej w Żorach. Okazało się, że ofiara była winna 80 tysięcy złotych znajomemu, co mogło być motywem napaści. Kryminalni szybko namierzyli złodziei, którzy zostawili w taksówce broń i ubrania. Teraz grozi im nawet 10 lat więzienia.
W ubiegłą środę żorscy policjanci otrzymali zgłoszenie o kradzieży samochodu przy ulicy Ogrodniczej przez zamaskowanych sprawców. Mężczyźni ci mieli na głowie kominiarki, a jeden z nich trzymał w ręce pistolet.
Mundurowi bardzo szybko zjawili się na miejscu, gdzie zastali zgłaszającego.
Z przekazanych przez poszkodowanego informacji wynikało, że gdy podjechał pod adres, gdzie był umówiony z pewną kobietą, z lasu wybiegło dwóch zamaskowanych mężczyzn, którzy przewrócili go, a chwilę później odjechali jego bmw. Napadnięty mężczyzna przyznał, że winien jest znajomemu 80 tysięcy złotych, których nie spłacił w terminie, a zdarzenie to może być ściśle z tym związane - relacjonuje policja.
Kilka przecznic dalej, w tej samej dzielnicy miasta – Baranowicach, kryminalni odnaleźli zrabowany pojazd. Z późniejszych ustaleń wynikało, że sprawcy w taksówce, którą dotarli do centrum miasta, pozostawili przedmiot przypominający broń oraz elementy ubioru.
Podążając tropem wytypowanych sprawców, policjanci trafili do mieszkania jednego z nich. Choć początkowo nikt nie otwierał drzwi, to finalnie stróże prawa znaleźli w nim sprawców napadu, którzy posiadali przy sobie wykorzystane podczas napadu kominiarki i skradziony kluczyk z bmw.
Policjanci ustalili, że 22-letniego mężczyznę, na zlecenie 23-letniego mieszkańca Żor, napadło dwóch 18-latków.
Za przestępstwo zmuszania do określonego zachowania, a także tzw. zabór pojazdu, celem jego krótkotrwałego użycia, grozi im teraz kara nawet do 10 lat więzienia.