Podróżny na lotnisku w Pyrzowicach zażartował o pistolecie w bagażu. Efekt? Mandat i zakaz wejścia na pokład — a wakacje na Majorce przepadły. Jak niewinny dowcip może zablokować podróż marzeń?
W ubiegłym tygodniu na lotnisku Katowice-Pyrzowice doszło do nietypowej sytuacji podczas odprawy biletowo-bagażowej. Podróżny postanowił „zażartować” i oświadczył, że w jego bagażu rejestrowanym znajduje się pistolet. Reakcja służb była błyskawiczna — na miejsce przyjechali funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych Straży Granicznej, którzy dokładnie sprawdzili mężczyznę i jego bagaże. Na szczęście nie znaleziono żadnych niebezpiecznych przedmiotów, a operacje na lotnisku przebiegły bez opóźnień.
Jednak żarty tego rodzaju nie pozostają bez konsekwencji — Polak otrzymał mandat w wysokości 500 zł za naruszenie prawa lotniczego, a kapitan samolotu zabronił mu wejścia na pokład. W efekcie wakacje na Majorce musiały poczekać…