Pan Józef jest zegarmistrzem od 56 lat! "Ważna jest po prostu cierpliwość"

DSC 7893

Redakcja

25 lipca 2022

Pan Józef w zawodzie pracuje już 56 lat. Od 20 lat ma swój zakład na ulicy Piastowskiej w Tarnowskich Górach, wcześniej pracował w Gliwicach i Bytomiu. Przez lata naprawiał zegary ścienne, zegary z kukułkami, zegarki naręczne, a raz również zegar na wieży kościelnej. Jak sam twierdzi, ten zawód jak nic innego uczy cierpliwości.

Dziś, chcąc sprawdzić godzinę sięgamy po prostu po telefon. Mamy go zawsze ze sobą, zawsze pod ręką. Kończą się już czasy, w których dzieci z okazji Pierwszej Komunii dostawały zegarki i rowery. Dziś są to raczej smartwatche i hulajnogi elektryczne. Czasy się zmieniają, ludzie pracują w zawodach, które nie istniały jeszcze chociażby 10 lat temu. Co za tym idzie, coraz więcej zawodów powoli wymiera. Odwiedziliśmy pana Józefa Kuklińskiego, zegarmistrza i złotnika, który prowadzi swój zakład w Tarnowskich Górach, żeby poznać tajniki jego zawodu. 

W latach 70. istniały specjalne technika w Poznaniu i Krakowie, które uczyły zawodu - mówi pan Józef - W tym czasie, kiedy ja się uczyłam zawodu to trzeba było iść do szkoły zawodowej i praktykę po prostu mieć u mistrza. Nauka trwała trzy lata, w tym czasie były prowadzone kursy specjalistyczne. - dodaje. Jak sam mówi, on nie ma tytułu Mistrza, nie było już czasu na robienie kolejnych szkoleń. Pan Józef w zawodzie pracuje od 14 roku życia i jak sam twierdzi - nadal mu się nie znudziło. Zegary są jego pasją, choć po 56 latach, praca daje się we znaki, szczególnie bólem pleców. 

Nie może jednak narzekać na nudę. Pracuje sam i nie brakuje mu mechanizmów do naprawy. Nie wszystkie zegarki da się naprawiać. Jak podkreśla pan Józef, w markowych zegarkach wymienia się całe moduły, a naprawiać można jedynie zegarki mechaniczne. Natomiast popularne tanie zegarki sprowadzane z chin czy dostępne w sieciówkach najczęściej (jeśli to nie jest wina tylko baterii) po rozkręceniu "rozpadają się w palcach".  Coraz częściej przychodzą klienci także z dużymi ściennymi i podłogowymi zegarami, które odziedziczyli po babci lub znaleźli na targu staroci. Takie mechanizmy mają czasem nawet ponad 100 lat i cały czas mogą świetnie działać. Jak twierdzi zegarmistrz, im starszy mechanizm, tym często lepiej działa. 

Ważna jest po prostu cierpliwość. Wiedzę się nabywa się wiekiem, po to się człowiek uczy te kilka lat, a później po prostu samo doświadczenie i to nie raz robię zegary, kukułkę już pół roku robię i nie umiem skończyć. Teraz znowu znalazłam jakiś błąd, muszę to znowu do skrzyni włożyć i może w końcu będzie chodziła - dodaje pan Józef. 

Wspomniana kukułka, jest najstarszym zegarem, jaki pan Józef właśnie naprawia. Jej mechanizm ma już 180 lat. Jak dodaje zegarmistrz, zegary były kiedyś robione z bardziej wytrzymałych materiałów, były droższe, ale też służyły wiele lat. Warto szukać takich perełek na targach staroci, bo możemy mieć pewność, że jeszcze nam posłużą, a z zepsuty mechanizm zanieść do zegarmistrza zamiast na śmietnik. 

 

 

DSC 7904

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3