Na katowickim rynku rozmawialiśmy jedną z Ukrainek. Uciekła do Polski przed wojną.
Wyszliśmy na katowicki rynek, żeby zapytać przychodniów, co powiedzieliby Władimirowi Putinowi, gdyby właśnie spotkaliby go. "Same niecenzuralne słowa" - taką odpowiedź najczęściej usłyszeliśmy. Za serce chwyciła nas dziewczyna z Ukrainy, którą spotkaliśmy tuż po tym, kiedy wyszła z punktu pomocy dla uchodźców. W rękach trzymały leki.
Powiedziała wprost, że uderzyłaby Putina. - Jesteśmy bezdomne - dodała, po czym rozpłakała się przy nas.
Setki tysięcy Ukraińców (głównie kobiet i dzieci) musiało opuścić swój dom i szukać schronienia m.in. w województwie śląskim. Od 24 lutego trwa agresja wojsk rosyjskich, które zaatakowały Ukrainę z rozkazu Władimira Putina.