Aleksander S. został prawomocnie skazany. Sąd Okręgowy w Katowicach utrzymał karę 4 lat bezwzględnego więzienia za spowodowanie tragicznego w skutkach wypadku, w którym zginęła babcia i 11-letnia wnuczka.
Przypomnimy, że do tragedii doszło na początku kwietnia 2016 roku. Kierowca BMW jadący od strony Tychów uderzył w fiata 126p, który jechał od strony Katowic i skręcał w lewo, by wjechać w ulicę Górniczego Stanu. Sprawca wypadku, Aleksander S., pędził autem prawie 175 km/h. W chwili uderzenia w fiata 126 p. miał na liczniku swojego bmw 115 km/h.
66-letnia pasażerka malucha zginęła na miejscu, a następnego dnia rano w szpitalu zmarła jej 11-letnia wnuczka, która podróżowała z rodziną fiatem 126p. 68-letni kierowca oraz jego 4-letni wnuk walczyli o życie w szpitalu.
Sąd Rejonowy w Katowicach skazał w lutym br. Aleksandra S. na 4 lata więzienia. Od wyroku odwołała się prokuratura, która żądała 7 lat więzienia dla sprawcy. Apelację złożyli również obrońcy oskarżonego, którzy chcieli udowodnić, że taka kara złamie Aleksandrowi S. życie. Podnosili też, że do wypadku doszło z powodu przebudowy skrzyżowania oraz, że winny ich zdaniem jest też kierowca fiata.
Sąd Apelacyjny podtrzymał wcześniejszy wyrok.
Powodem wypadku nie była gołoledź, ani skrzyżowanie tylko nadmierna prędkość i brawura oskarżonego. Jak bowiem określić kierowcę, który jedzie lewym pasem ruchu praktycznie cały czas, daje znaki świetlne, aby inni zjeżdżali mu z drogi. Gdyby jechał z dozwoloną prędkością 70 kilometrów na godzinę, to nie doszłoby do tragedii
tłumaczył cytowany przez Fakt sędzia Jan Kurpas.
Foto: Policja Śląska