Mundurowi musieli wybić szybę, żeby uratować wycieńczonego psa. Właściciel zjawił się dopiero po kilku godzinach.
We wtorek około godziny 18.30 policjanci zostawi wezwani na parking szpitala przy ulicy Energetyków. W bagażniku jednego z samochodów zamknięty był pies. W rozmowie ze zgłaszającym dyżurny ustalił, że zwierzę jest zamknięte w tym pojeździe już od około godziny. Samochód nie miał uchylonych okien. Na zewnątrz było upalnie.
Policjanci wykorzystali fakt, że w szpitalu można nadać komunikat przez radiowęzeł o pilnym przybyciu właściciela psa na parking. Także pracownicy ochrony pytali przechodniów o właściciela czworonoga.
Gdy to nie poskutkowało, policjanci zdecydowali się wybić szybę. Mundurowi zorganizowali wiaderko z wodą i napoili owczarka niemieckiego. Około godziny 20.00 na miejscu interwencji pojawił się właściciel czworonoga.
Policja przestrzega, że wystarczy kilkanaście minut, aby w szczelnie zamkniętym, pozostawionym na słońcu pojeździe, temperatura wzrosła do poziomu zagrażającego życiu. Małe dzieci i zwierzęta pozostawione w samochodzie mogą być narażone na przegrzanie, które może zakończyć się śmiercią.