Mateusz B. z miejscowości Prabuty (woj. pomorskie) jest podejrzewany o wyjątkowo brutalne zabicie kota. Na nagraniu jego partnerki widać, jak mężczyzna katuje zwierzę metalowym prętem. Sprawą zajmuje się policja i Ministerstwo Sprawiedliwości. Prokuraturę powiadomiło Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt, Inspektorat Gliwice.
Sceny z katowanym kotem nagrała dziewczyna oprawcy. Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt otrzymał drastyczny film, na którym mieszkaniec województwa pomorskiego bił kota metalowym prętem. Zwierzę desperacko próbowało uciec oprawcy, ale było uwięzione na małej przestrzeni.
Kot, według koleżanki sadysty, nie przeżył. Sprawę zgłaszam w trybie pilnym na policję - zaznaczył Konrad Kuźmiński, prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. O powiadomieniu prokuratury poinformował także Inspektorat w Gliwicach.
Jak informuje portal o2.pl - Autorka nagrania tłumaczy, że została zmuszona do współuczestnictwa. Po opublikowaniu nagrania i danych sprawcy internauci szybko znaleźli również byłą partnerkę sadysty. Z jej wyjaśnień wynika, że do koszmarnego incydentu doszło niecałe pół roku temu, a ona sama była zastraszona przez mężczyznę. Zdecydowała się ujawnić sprawę z powodu wyrzutów sumienia.
źródło: o2.pl, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt ANIMALS