40-latek zadzwonił na numer alarmowy. Zgłosił, że z powodu problemów ma myśli samobójcze. Na miejsce pojechali policjanci, którzy porozmawiali z mężczyzną. Jak się również okazało w trakcie interwencji, mężczyzna był... poszukiwany. Po nocy spędzonej w policyjnym areszcie trafił za kratki.
Do niecodziennej sytuacji doszło w Zawierciu. Na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna i powiedział, że ma myśli samobójcze. Policjanci natychmiast udali się w rejon ul. Powstańców Śląskich, gdzie zastali spacerującego 40-latka. Podczas rozmowy z mundurowymi mężczyzna przyznał, że ma trudną sytuację. Nie potrzebował jednak pomocy medycznej.
[CZYTAJ TAKŻE: Zielona Góra spustoszona koronawirusem jak Sosnowiec? Niewybredny żart internautów...]
W trakcie legitymowania okazało się, że jest poszukiwany do ustalnia miejsca pobytu. Dodatkowo ma karę do „odsiadki”. Mężczyzna nie uniknie odpowiedzialności za swoje wcześniejsze czyny. Po nocy spędzonej w policyjnym areszcie, 40-latek trafił do zakładu karnego.