Już wiele lat temu na forach internetowych dotyczących lekarzy pacjentki pisały, że zabrzański ginekolog Monzer M. bywa, w ich odczuciu, „zbyt miły”.
Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się po zawiadomieniu jednej z kobiet. 50-letni lekarz syryjskiego pochodzenia z polskim obywatelstwem został zatrzymany w sierpniu 2018 roku. Po wszczęciu postępowania policjanci apelowali za pośrednictwem mediów, aby zgłaszały się inne pokrzywdzone. Wszystkie kobiety, które zdecydowały się złożyć zeznania, były pacjentkami doktora M. Do zarzucanych mu przestępstw miało dochodzić w trakcie badań ginekologicznych, gdy w gabinecie znajdowała się jedynie pacjentka i lekarz.
Oskarżony odpowiada za zgwałcenie lub doprowadzenie do poddania się tzw. innej czynności seksualnej 26 pacjentek. Według śledztwa, do przestępstw miało dochodzić od co najmniej 2004 do 2018 roku w Zabrzu, Gliwicach i Knurowie.
Jak po skierowaniu aktu oskarżenia podawała prokuratura, materiał dowodowy oparty jest na zeznaniach świadków, opiniach biegłych oraz zgromadzonej dokumentacji. Podczas śledztwa ginekolog nie przyznał się do popełnienia żadnego z przedstawionych mu zarzutów, początkowo składał wyjaśnienia, później ich odmawiał.
Przed Sądem Rejonowym w Zabrzu ruszył proces ginekologa. Doprowadzono oskarżonego, w sądzie stawiły się także pokrzywdzone.
Jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia prokurator i pełnomocniczki oskarżycielek posiłkowych złożyli wniosek o wyłączenie jawności rozprawy – ze względu na możliwość naruszenia dóbr osobistych pokrzywdzonych.
Sąd uwzględnił ten wniosek. Jak wskazała sędzia Magdalena Sikorska, sprawa dotyczy okoliczności drastycznych i sfery intymnej osób występujących w postępowaniu. Wszyscy dziennikarze musieli opuścić salę rozpraw. Ginekologowi grozi do 18 lat więzienia. (PAP)