Nietypowa interwencja w Tychach. Na nogi postawiono wszystkie służby.
Mieszkańcy sąsiednich budynków ze zdziwieniem obserwowali podjeżdżający na sygnale wóz bojowy straży pożarnej i radiowóz policji. Chwilę później przed wejściem do bloku przy ul. Morcinka w Tychach zaczęli zbierać się ewakuowani lokatorzy. Nietypowa interwencja zakończyła się dosyć szybko. Okazało się, że służby zostały wezwane do… przypalonej potrawy. Zadymienie było dość spore, ale niebezpieczeństwa nie było. Jedyną stratą jest… brak kolacji i osmolona kuchnia.