Wypadek kolumny rządowej w Oświęcimiu. Ochrona pani premier kłamała?

Oswiecimpowstancow
Kastelik

Szymon Kastelik

19 grudnia 2021

Kolumna rządowa jadąca przez Oświęcim 10 lutego 2017 roku złamała przepisy i dlatego doszło do wypadku? Tak twierdzi były oficer BOR, który wówczas jechał z premier Beatą Szydło.

W piątek na łamach Gazety Wyborczej ukazał się tekst o wypadku kolumny rządowej, do którego doszło 10 lutego 2017 roku. Premierem była wówczas Beata Szydło. Sprawa trwa już od prawie pięciu lat. Przekazy rządowe i materiały niektórych mediów mówiły o tym, że kolumna rządowa nie złamała przepisów i sugerowały, że to kierowca Fiata Seicento spowodował zdarzenie drogowe. Z "GW" skontaktował się Piotr Piątek, były oficer BOR (teraz SOP), który jechał wówczas w kolumnie rządowej. Według niego ochroniarze Beaty Szydło skłamali na przesłuchaniu. Zapewniali, że sygnały dźwiękowe były włączone.

Jechaliśmy w kolumnie trzech aut, były włączone sygnały świetlne, było już ciemno, wjechaliśmy w miasto. Jadące przed nami samochody ustępowały, zjeżdżając do prawej strony, mijaliśmy ich środkiem drogi. Wypadek zdarzył się za samochodem, w którym byłem. (...) Przed przesłuchaniem usłyszałem tylko: "Piotrek, wiesz, jak było...". Ja sobie zdawałem sprawę, że chcąc dalej pracować i awansować, musiałem mówić to, co reszta (...) Generalnie wszyscy wiedzieliśmy, że nie było włączonych sygnałów dźwiękowych. Dla nas to była rzecz oczywista - powiedział były oficer BOR w rozmowie z Gazetą Wyborczą. 

Do sprawy odniósł się Marcin Jakóbczyk. Dziennikarz pracował wtedy dla TVP Kraków. 

Rozmawiałem ze świadkami wypadku - nikt nie słyszał sygnałów. Powiedziałem o tym na antenie, podczas lajfa dla TVP Info i nawet dałem się wypowiedzieć świadkowi. Usłyszałem wtedy w słuchawce, od wydawcy, kilka mocnych słów których tutaj nie wypada przytaczać. Gdy w kolejnym lajfie pokazałem, że w miejscu wypadku jest podwójna ciągła, której kolumna rządowa bez sygnałów nie powinna przekraczać - zdjęto mnie z anteny - napisał na swoim profilu i dodał - Wróciłem do domu i obejrzałem w Wiadomościach „fabularyzowany” materiał Bartłomieja Graczaka a w nim zamiast podwójnej ciągłej - linia przerywana! Dzień później w Wiadomościach była już podwójna ciągła ale dodano też głośne sygnały dźwiękowe. Żeby widz nie miał wątpliwości, Graczak wydał osąd, czego dziennikarz NIGDY nie powinien robić. Wyraźnie podkreślał że „sprawcą wypadku jest 21 letni mieszkaniec Oświęcimia”, „Kolumna jechała w sposób prawidłowy, sygnały świetlne oraz dźwiękowe były włączone” a kierowca seicento ich nie słyszał bo głośno słuchał muzyki i jechał starym autem. Kurtyna…

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3