To była tylko z pozoru pokojowa demonstracja dwóch stron sporu o kopalnię w Imielinie. Mieszkańcy są zdecydowanie na "nie" dla wydobycia pod ich domami. Górnicy, a także związkowcy wprost przeciwnie. Jedni do drugich mówili "wypi..." - to jeden z cytatów górniczej strony w kierunku mieszkańców Imielina. Miejscowi do związkowców: "Niszczycie! Nic nie naprawicie!"
"Planowane wydobycie węgla na kilku płytkich pokładach najtańszą, agresywną metodą +na zawał+ doprowadzi do znacznych odkształceń terenu i obniżenia jego powierzchni. Oznacza to bardzo wysokie ryzyko zniszczeń domów, które były budowane bez zabezpieczeń, ponieważ ich właściciele otrzymali od ówczesnej Kompanii Węglowej (poprzedniczki PGG – PAP) informację, że w pod Imielinem nie będzie eksploatacji węgla. To zaś oznacza zagrożenie zdrowia i życia ludzi" – zaznaczył podczas wcześniejszego protestu Krzysztof Karaś ze stowarzyszenia "Zielony Imielin".
Czytaj także: Mieszkańcy Imielina protestują przeciwko kopalni
Według protestujących, budynki w Imielinie będą wskutek wydobycia węgla narażone również na zalania i podtopienia ze względu na zmianę stosunków wodnych, wydobycie węgla zagrozi drogom, wodociągom i gazociągom.
"Najpoważniejsze jednak ze względu na deficyty wody w Polsce i kryzys klimatyczny jest ryzyko degradacji wody pitnej z Głównego Zbiornika Wód Podziemnych Chrzanów 452 i znajdującego się nad nim zbiornika Dziećkowice, który zaopatruje w wodę jedną trzecią aglomeracji górnośląskiej" – podkreślił Karaś.
Powołując się na opinie ekspertów, przeciwnicy rozpoczęcia wydobycia uważają, że istnieje duże prawdopodobieństwo uszkodzenia dna zbiornika Dziećkowice i wdarcia się wody do wyrobisk górniczych oraz zanieczyszczenia wód podziemnego zbiornika Chrzanów 452.
"Eksperci podnoszą też kwestię zrzutów z kopalni zasolonych wód z metalami ciężkimi, metaloidami i pierwiastkami radioaktywnymi do Wisły, co będzie prowadzić do dalszej degradacji jakościowej już obecnie złego stanu chemicznego jej wód, szczególnie latem i w okresach suszy" – wskazał Karaś.