Był w swoim mieszkaniu kiedy usłyszał wybuch. Przybiegł z pomocą i ratował sąsiadów jako pierwszy.
Na co dzień pracuje w Opolu, ale mieszka w Częstochowie. W piątek ruszył na pomoc sąsiadom. Ok. 20.40 na osiedlu Północ przy ul. Sosabowskiego doszło do wybuchu w mieszkaniu na trzecim piętrze.
- Natychmiast udał się na miejsce. Polecił sąsiadowi powiadomić służby ratownicze. Na miejscu zastał zdezorientowanych mieszkańców bloku i brak okien w jednym z mieszkań na trzecim piętrze oraz wydobywający się z niego dym - piszą strażacy o swoim koledze z jednostki.
St. ogn. Krzysztof Joniec sam rozpoczął akcję ratowniczą, zanim na miejsce przyjechały pierwsze karetki. Nakazał sąsiadom opuszczenie bloku, upewnił się, że nic nie grozi lekko rannym i sam wszedł do mieszkania, w którym doszło do wybuchu. Na miejscu odnalazł poszkodowanego mężczyznę. Miał ciężkie obrażenia obu rąk. Strażak udzielił mężczyźnie pierwszej pomocy i przekazał rannego służbom ratunkowym. Pozostałym osobom które ucierpiały w wybuchu i opuściły mieszkanie samodzielnie lub z pomocą sąsiadów pomocy udzieliły służby ratownicze.
Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że dwóch mężczyzn prawdopodobnie konstruowało petardy w swoim mieszkaniu. Do wybuchu doszło przy próbie mieszania nieznanych substancji. W wyniku eksplozji obaj zostali ranni. 31-letni mężczyzna z poważnymi obrażeniami kończyn górnych w ciężkim stanie trafił do szpitala, a jego 33-letni brat doznał urazu kończyny dolnej i pozostał w szpitalu na obserwacji. Pozostałe osoby, które przebywały w mieszkaniu nie odniosły obrażeń. Akcja zakończyła się po godzinie 4 rano dnia następnego, blok został dopuszczony do użytkowanie z wyłączeniem mieszkania, w którym nastąpił wybuch.