Już pięć osób nie żyje po wybuchu metanu w kopalni Pniówek. Wśród ofiar jest ratownik medyczny.
W środę, 20 kwietnia o godzinie 0:15 w kopalni Pniówek w Pawłowicach doszło do wybuchu metanu. Wypadek miał miejsce w ścianie N-6 na poziomie 1000 metrów. W zagrożonym rejonie przebywało łącznie 42 pracowników. Ponad 20 osób zostało rannych.
Rano JSW poinformowała, że wciąż poszukiwanych jest trzech pracowników. Ponadto służby utraciły kontakt z siedmioma ratownikami po drugim wybuchu metanu, do którego doszło około godziny 3:00.
W sztabie akcji przebywają przedstawiciele Zarządu JSW SA oraz Wyższego i Okręgowego Urzędu Górniczego. Rodziny poszkodowanych górników zostały objęte opieką psychologów - informował JSW.
O godzinie 8:00 JSW podała tragiczną wiadomość - Ratownikom udało się dotrzeć do dwóch poszkodowanych osób. Niestety, lekarz stwierdził ich zgon. Ratownicy w dalszym ciągu poszukują ośmiu osób.
Następnie JSW poinformowała o kolejnym zmarłym górniku.
Po godzinie 10:30 rzecznik prasowy JSW przekazał znów tragiczną wiadomość - W szpitalu zmarł jeden z poszkodowanych górników w wyniku wybuchu i zapalenia się metanu w kopalni Pniówek. To jest czwarta ofiara katastrofy. Obecne ratownicy pracują przy tamie, która ma zabezpieczyć rejon w kierunku prowadzonej akcji - powiedział Sławomir Starszyński.
Akcja ratownicza trwa. Nadal siedmiu pracowników uwięzionych jest na dole.
Po godzinie 13:00 do kopalni Pniówek przyjechał premier Mateusz Morawiecki. Poinformował o piątej ofierze tragedii w Pawłowicach.
- Dzisiaj stało się nieszczęście tutaj w kopalni Pniówek. Nie żyje pięć osób, siedem osób nadal jest uwięzionych. Ponad 20 osób przebywa w szpitalach - powiedział premier. Morawiecki dodał, że wśród ofiar jest ratownik górniczy.
Obecnie ratownicy czekają na obniżenie stężenia metanu, żeby móc dostać się do zasypanych pracowników z dwóch stron.
PREMIER W SIEMIANOWICACH [KLIKNIJ]
O 17:34 JSW podawała dalsze szczegóły akcji ratowniczej. - W rejonie ściany N-6 na poziomie 1000 m trwają poszukiwania siedmiu pracowników. Ratownicy rozpoczęli penetrację chodnika podścianowego N-11. Z uwagi na trudne warunki, czyli przekroczenie dopuszczalnych stężeń gazów, kierownik akcji zdecydował o ich chwilowym wycofaniu. Ratownicy zostali wycofani do czasu wydłużenia linii chromatograficznej bliżej ściany N-6, która służy do ciągłych pomiarów stężeń gazów. Ratownicy prowadzą działania, które mają umożliwić dalszą bezpieczną penetrację wyrobiska przez zastępy i dotarcie do poszkodowanych - informuje JSW.