Dwóje dzieci w wieku 3 i 5 lat wraz matką, którzy zostali wydobyci ze zniszczonego przez wybuch gazu domu w Kobiernicach, zostali przewiezieni do bielskiego szpitala pediatrycznego.
Przechodzą teraz badania diagnostyczne. Nie mają żadnych złamań. Widać otarcia, także na buziach. Są mocno przerażeni i poobijani, zarówno dzieci, jak i matka, która z nimi jest. Całe szczęście, że im towarzyszy. Młodsza dziewczynka bez niej nie egzystuje. Wpada w rozpacz, gdy matka odchodzi choćby na jeden krok. To dobrze, że kobieta jest z nimi. Jeśli trzeba będzie, to lekarze z chirurgii zajmą się również mamą
powiedziała dyrektor.
Ewa Bachta zaznaczyła, że dzieci z pewnością zostaną na obserwacji w szpitalu.
Jeśli będzie potrzeba udzielenia im pomocy psychologicznej, to mogą na nią liczyć
zapewniła.
Dwóch innych poszkodowanych zostało przewiezionych do innych placówek: w Wadowicach oraz do szpitala wojewódzkiego w Bielsku-Białej.
Do wybuchu gazu doszło w piątek po godz. 8. Zawaliła się znaczna część domu jednorodzinnego. Spod gruzów wyjęto sześć osób. Jedna z nich - starsza kobieta - zmarła.
Wójt Porąbki Paweł Zemanek powiedział, że zniszczenia są ogromne. Widok przywołuje tragiczne zdarzenia z grudnia ub.r., gdy po wybuchu gazu zawalił się dom w Szczyrku. Zginęło wówczas osiem osób.
Samorządowiec powiedział, że gmina pomoże poszkodowanym. Krzysztof Fiołek z urzędu gminy w Porąbce poinformował, że na portalu zrzutka.pl rozpoczęła się zbiórka funduszy pod hasłem: "odbudowa domu po wybuchu gazy w Kobiernicach". Pierwsze wpłaty już tam trafiły.
W akcji ratowniczej uczestniczyło kilkanaście zastępów strażaków. (PAP)