Do lokalu wyborczego trzeba wziąć dokument tożsamości. Po otrzymaniu karty do głosowania należy postawić znak X w kratce przy nazwisku jednego kandydata. Postawienie dwóch krzyżyków może oznaczać oddanie głosu nieważnego. Jak nie popełnić błędu?
Do lokalu wyborczego trzeba wziąć dokument tożsamości - dowód osobisty. Może to być także każdy inny dokument z fotografią, który umożliwi komisji potwierdzenie tożsamości, np. legitymacja szkolna czy książeczka wojskowa. Dokument pozwoli na znalezienie wyborcy w spisie i dopuścić go do głosowania. Jeśli zaś wyborca będzie korzystał z zaświadczenia o prawie do głosowania, komisja dopisze go do spisu wyborców.
W lokalu wyborczym wyborcy otrzymają jednostronicową kartę do głosowania z listami kandydatów zarejestrowanymi w danym okręgu wyborczym. Na każdej liście będzie od pięciu do 10 nazwisk kandydatów. Na dole każdej karty znajdzie się informacja o sposobie głosowania.
Karta do głosowania na pierwszej stronie będzie opatrzona pieczęciami obwodowej komisji wyborczej oraz okręgowej komisji wyborczej.
Aby oddać ważny głos, należy wpisać znak X w kratkę znajdującą się po lewej stronie nazwiska wybranego kandydata.Zgodnie z obowiązującymi przepisami na karcie do głosowania można umieszczać dopiski w kratce i poza nią. Postawienie dwóch krzyżyków na liście tego samego komitetu oznacza głos na osobę wyżej na liście. Więcej niż jeden X na listach różnych komitetów oznacza głos nieważny. Państwowa Komisja Wyborcza apeluje jednak, by wyborcy stawiali znak X przy nazwisku kandydata, na którego chcą zagłosować.
Nie wolno wynosić kart do głosowania poza lokal wyborczy, ani też odstępować komukolwiek takiej karty. Przepisy karne Kodeksu wyborczego mówią, że grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do lat 2. Do urny musi być wrzucona kompletna karta głosowania. Karta, której część została oderwana i niewrzucona lub wrzucona osobno, będzie uznana za nieważną.
W tegorocznych wyborach do PE w Polsce wybranych zostanie 52 europosłów, o jednego więcej niż poprzednio. Nową liczbę wybieranych w poszczególnych krajach europosłów ustalono przy założeniu, że w nowej kadencji europarlamentu nie będzie już brytyjskich posłów.
Wszystko jednak wskazuje na to, że na początku nowej kadencji europarlamentarnej Wielka Brytania wciąż będzie państwem członkowskim Wspólnoty. W związku z tym w nowym europarlamencie Polska obsadzi 51, a nie 52 mandaty. Zastosowane zostaną więc przepisy specjalnej ustawy, określającej zasady na jakich wskazany zostanie ten z wybranych w majowych wyborach posłów do europarlamentu, który nie obejmie mandatu.(PAP)