Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
26 °C
AAA

Alarmy bombowe w szkołach. Cierpią małe dzieci!

Od kilku dni w naszych czeladzkich przedszkolach i szkołach są alarmy bombowe. I nie chodzi o to, że są bombowe w sensie żartobliwe. One są realnym zagrożeniem, które należy sprawdzić - pisze na jednej z grup Pani Iwona, mieszkanka Czeladzi.

Alarmy bombowe w ostatnich tygodniach to istna zmora dla wielu placówek oświatowych. Wszystkie do tej pory okazały się być fałszywe, ale za każdym razem konieczna jest interwencja wszystkich służb z karetkami pogotowia i strażą pożarną włącznie. Sytuacja jest poważna ponieważ tymi, którzy cierpią najbardziej są nieświadome tego co się dzieje dzieci.

Dzieciaczki niejednokrotnie, narażone są na utratę zdrowia (natychmiastowa ewakuacja) i duży stres. Jako mama trzyletniej córeczki, ze łzami w oczach jechałam do przedszkola po alarmowym telefonie

- pisze Pani Iwona. 

Faktycznie możemy potwierdzić, że takie zgłoszenia w ostatnim czasie otrzymujemy i niestety są one cykliczne. W ostatnich dniach w jednej z będzińskich szkół dyrektor placówki ewaluowała z budynku 50 dzieci - przekazał nam rzecznik będzińskiej policji. 

Cały czas pozostajemy w kontakcie z policją i mamy nadzieję, że uda się szybko namierzyć żartownisia. Miasto na tyle, na ile może, stara się otoczyć dzieci i pracowników jak najlepszą opieką. Wczoraj, podczas fałszywego alarmu w Szkole Podstawowej nr 4, dzieci zostały zaprowadzone do budynku Urzędu Miasta, gdzie mogły w bezpiecznych warunkach oczekiwać na odbiór przez rodziców

- podkreśla rzecznik czeladzkiego magistratu, Jakub Kubasik

Sytuacja nie dotyczy tylko Czeladzi czy Będzina, ale także Katowic czy Świętochłowic, w których telefon z informacją o podłożonej bombie pojawił się wczoraj m. in. w Szkole Podstawowej nr 19. 

Każdą taką sytuację sprawdzamy i traktujemy bardzo poważnie. Na miejscu pojawiają się wszystkie konieczne do tergo rodzaju interwencji służby. Szkoda, że przez takie nieodpowiedzialne zachowania musimy angażować karetki pogotowia czy straż pożarną, które mogą być w tym momencie potrzebna w innym miejscu

- podkreśla Agnieszka Żyłka rzecznik katowickiej policji. 

Jakim dzbanem trzeba być, żeby narażać bezbronne maluchy na takie zawirowania, zamieszanie i niebezpieczeństwo. Czy taki jeden z drugim uważają się za przebojowych, śmiesznych, czy po prostu zidiociałych tchórzy robiąc takie rzeczy. Bo tu już chyba tylko trzeba współczuć głupoty i durnoty. Mam nadzieję, że odpowiednie służby namierzą tchórzy i zostaną oni obciążeni kosztami tych wszystkich akcji z nawiązką - komentuje całe wydarzenia bez ogródek jedna z internautek.

Niestety, mimo działań policji, nadal nie udał się ustalić kto jest żartownisiem, który dzwoni do placówek z informacją o ładunkach wybuchowych. W zeszłym roku do podobnych sytuacji w całej Polsce doszło ponad 3 tysiące razy. Wywołują one poważne skutki finansowe, a często prowadzą do bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia ludzi.

Minister sprawiedliwości przedstawił projekt nowelizacji kodeksu karnego, który przewiduje, że nawet osiem lat więzienia będzie grozić sprawcom fałszywych alarmów bombowych m.in. na lotniskach, dworcach i w szpitalach - czytamy w portalu infor.pl

Zgodnie z obecnymi przepisami sprawcy fałszywych alarmów bombowych karani są na podstawie przepisów kodeksu wykroczeń najczęściej grzywną (do 1500 zł), czasem aresztem do 30 dni.

Źródło: infor.pl/własne


Komentarze