Mija 40 lat od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Eksperci uważają to za doskonały zamach stanu. Ówczesne władze z Wojciechem Jaruzelskim na czele internowało około 10 tysięcy osób. Nie obyło się bez ofiar śmiertelnych, m.in. podczas protestów w kopalni Wujek.
Jedną z twarzy walki z reżimem PRL-u był Lech Wałęsa - lider NSZZ "Solidarność". Prezydent Polski w latach 1990-1995 po wprowadzeniu stanu wojennego został zatrzymany i wywieziony do Arłamowa. Z okazji 40. rocznicy udzielił wywiadu dla niemieckiego Deutsche Welle. To co powiedział może szokować. Wałęsa stwierdził, że Jaruzelski chciał wolnej Polski i tez był patriotą.
I oni i my walczący byliśmy prawie na równi patriotyczni. Tylko, że oni, Jaruzelski i inni, uważali, że "Sowieci nie zgodzą się na wolną Polskę. Jeżeli Wałęsa będzie za bardzo atakował, to oni tu przyjdą i Wałęsę zamordują i nas też pogonią, bo go nie upilnowaliśmy" - powiedział Wałęsa zapytany o jego słynną wizytę w szpitalu u Wojciecha Jaruzelskiego, któremu podał rękę.
Jaruzelski i inni chcieli wolnej Polski, ale wiedzieli, że jest to niemożliwe jeszcze teraz. Czekali na inną okazję - dodał były prezydent Polski.
Kiedy udało się mojej stronie zwyciężyć, to dzisiaj mam większe zrozumienie u tamtych niby wrogów niż u moich przyjaciół (...) W tamtym czasie nie mogłem o tym mówić. Ja walczyłem z systemem. Nie z Jaruzelskim, nie z UB-ekami, nie z agentami. Mówiłem, że jesteście tacy łobuzy, bo system wam na to pozwala - stwierdził Wałęsa. Dodał również, że teraz nie walczy z systemem, ale z ludźmi, którzy chcą zniszczyć m.in. trójpodział władzy - Dzisiaj muszę walczyć z ludźmi, którzy niszczą to zwycięstwo. Niszczą trójpodział władzy. Tam była walka z systemem, teraz jest walka z ludźmi, którzy niszczą ten zdobyty system - skomentował współtwórca Solidarności.