U Węgrów bez zmian. Czwarty raz z rządu triumfuje Viktor Orban i jego partia FIdesz. W niedzielę w Węgrzech odbyły się wybory parlamentarne.
Według wyników z 99 procent komisji, Fidesz Viktora Orbana, który startował w wyborach w koalicji z Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową, zdobył Ponad 53 procent głosów. Zjednoczona opozycja złożona z sześciu partii otrzymała 35 procent (ale pokonała Orbana w Budapeszcie). Do parlamentu wejdzie również prawicowa formacja Nasza Ojczyzna (ponad 6 procent).
Węgierski parlament to 199 deputowanych, zatem do przewagi potrzeba 100 mandatów. Fidesz otrzyma najprawdopodobniej 135, opozycja 57, a Nasza Ojczyzna 7. To czwarte zwycięstwo z rzędu partii Orbana. Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, przywódca Węgier nie skrytykował Władimira Putina Jest również największym hamulcem do nakładania najsurowszych sankcji przez Unię Europejską. Orban wielokrotnie powtarzał, że dla dobra Węgier jego kraj musi zachować neutralność w tym konflikcie. "Nasz bratanek" niechętnie przyjmuje też uchodźców - głównie osoby pochodzenia węgierskiego, które mieszkały w Ukrainie.
Po wygranych wyborach Viktor Orban wprost zaatakował prezydenta Ukrainy. Stwierdził, że musiał walczyć z najsilniejszymi wiatrami oraz przeciwnikami, czyli lewicą w kraju, lewicą z zagranicy, Sorosem oraz z... prezydentem Wołodymyrem Zełenskim z Ukrainy. Podziękował za to m.in. Polsce i Słowacji za owocną współpracę.
Polska władza coraz mocniej odcina się od Orbana. Jego postawa wobec Rosji i jej agresji jest co najmniej zaskakująca i zaprzecza wspólnym interesom Europy. Prezydent Polski Andrzej Duda w wywiadzie dla TVN24 stwierdził, że nie rozumie zachowania Orbana. Podobne słowa padają z ust wielu innych polityków obozu władzy.