Turyści znaleźli na szlaku w Beskidach szczenię wilka. Myśleli, że to pies

191847685 5857291567645069 2916041780691757489 n

Redakcja

27 maja 2021

Turyści znaleźli na szlaku w Beskidach szczenię wilka, które zabrali. Ostatecznie trafiło do bielskiego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt i wkrótce wróci do watahy. Sabina Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” zaapelowała: nie zabierajcie zwierząt z lasu.

Teraz odłożyliśmy nasze wszystkie plany i szukamy jego rodziny, by mógł wrócić do swojej watahy. (...) Jeśli ktokolwiek spotka w lesie młodziutkiego wilczka lub rysia bez opieki, nie dotykajcie go, zróbcie kilka zdjęć, ustalcie lokalizację GPS i wyślijcie mms do nas. Oddzwonimy i doradzimy, jak się zachować. Nasz numer to 606 110 046

powiedziała w czwartek liderka Stowarzyszenia dla Natury Wilk Sabina Nowak.

Nowak poinformowała, że matka szczenięcia najprawdopodobniej została spłoszona przez luzem wypuszczonego psa.

Wszystko działo się w środku dnia, w niedzielę. Matka mogła w panice przenosić młode. To się normalnie nie dzieje. W przypadku zagrożenia wilki przenoszą młode tylko w godzinach późnowieczornych. Tu musiała być bardzo napięta sytuacja. Prawdopodobne jest zatem, że był to jakiś pies. Niestety, wiele osób podczas spaceru spuszcza je ze smyczy. Pies prawdopodobnie zbliżył się do miejsca, w którym znajdowała się samica z młodymi

uważa przyrodniczka.

Przypadkowi turyści, którzy wędrowali szlakiem w Beskidzie Żywieckim, dostrzegli – jak relacjonowali – psa, który niósł w pysku szczenię i je upuścił niedaleko nich.

Pies raczej by się tak nie zachował. Przypuszczamy, że była to wilczyca. Miała pecha, że akurat szła grupa turystów. Trudno mieć pretensje do ludzi. Nie mieli bladego pojęcia, że to wilczek. Maluch wygląda jak szczenię psa w typie owczarka niemieckiego. Chcieli pomóc. To naturalna reakcja wynikająca z wrażliwości. (...) Nie dali szans wilczycy, by wróciła po szczeniaka. Turyści nie mieli świadomości, że zwierzę chce to zrobić. Zabrali malucha. Trafił do miejskiego zoo w Żywcu, a potem ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt

podała Nowak.

Wilczek ma około 2 tygodni. Przyrodnicy ze Stowarzyszenia dla Natury Wilk chcą go oddać jego rodzinie.

Czekamy na moment, gdy nieco "odsapnie". Odżywiamy i ogrzewamy go. Intensywnie szukamy jego watahy. Czekamy też, aż minie najbliższe "szaleństwo" weekendowe, by go wypuścić

powiedziała Sabina Nowak.

Jak dodała, członkowie stowarzyszenia, którzy od ponad 20 lat badają życie drapieżników m.in. w beskidzkich lasach i dużo wiedzą o żyjących w nich watahach, ustawili już sprzęt monitorujący, by znaleźć świeże ślady aktywności rodziny malucha.

W Beskidach żyją trzy watahy. To grupa rodzinna pod Romanką, druga jest w Worku Rajczańskim, a trzecia bardziej na wschód – w rejonie Rycerzowej. – To są grupy transgraniczne; część swoich terytoriów mają po słowackiej stronie – dodała Sabina Nowak. (PAP)
 

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3