Trzaskowski jest już w Częstochowie [WIDEO]

Mid 20704382

Redakcja

4 lipca 2020

Prezydentura niezależna to taka, w której prezydent nie słucha tylko jednej osoby, który w momentach trudnych dla celu politycznego nie posunie się do tego, by dzielić ludzi i atakować wolność samorządów i prasy - mówił w Ostrzeszowie kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski. W tej chwili przemawia już do tłumów w Częstochowie.

Kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski spotkał się wcześniej z mieszkańcami Ostrzeszowa (woj. wielkopolskie).

Prezydentura musi być silna, ale przede wszystkim niezależna. Ale co to znaczy niezależna? To taka prezydentura, w której prezydent nie słucha tylko jednej osoby, który w momentach trudnych dla celu politycznego nie posunie się do tego, by atakować innych, by dzielić - atakować wolność samorządów i prasy”

powiedział Trzaskowski

Zwracając się do zebranych mówił, że wszyscy "mogą zostać szefowymi i szefami prezydenta". "To jest to, z czego czerpię energię, bo widzę, że wszyscy się obudzili, że dzisiaj to zwycięstwo będzie naszym zwycięstwem" - podkreślił kandydat KO. Dziękował tym, którzy organizują się, zbierają podpisy, namawiają innych do udziału w wyborach i do oddania głosu na niego.

Trzaskowski podkreślił, że nadchodzą trudne czasy. "To, że rządzący tak bardzo się spieszyli do organizacji wyborów pokazuje, że prawdopodobnie coś przed nami ukrywają, że sobie nie radzą z sytuacją. Bo rządzić w czasach prostych, łatwych, w czasach koniunktury nie jest trudno, natomiast przychodzą trudne czasy i słyszymy, że oni będą chcieli podnosić podatki" - zaznaczył polityk. Podkreślał, że słyszy się o "dziurze Morawieckiego" i fatalnym stanie publicznych finansów. Dlatego - dodał - potrzebny jest silny prezydent, który "postawi weto" wobec ustaw, które szkodzą państwu.

Zaznaczył, że chce też mówić o możliwej współpracy z rządem, a "czasami kiedy widzi telewizję, która kiedyś była publiczna, to widzi, że oni tam cały czas jątrzą, opowiadają, że nie będzie tu współpracy, bo nic nie rozumieją". "Słuchajcie, to jest tak zniewolony umysł, który zarządza telewizją, że on tylko rozumie konflikt, on tylko rozumuje w kategoriach 100 proc. cynicznych, ponieważ tak się nauczył od prezesa (PiS). On nie rozumie, że można podejmować decyzje pozytywne i negatywne, że można wetować, kiedy będą złe propozycje, ale być otwartym do współpracy" - podkreślił Trzaskowski.

Deklarował otwartość do współpracy przy "propozycjach sensowych i racjonalnych". "Jeżeli trzeba będzie im pomóc ratować gospodarkę, jeżeli trzeba będzie im pomóc z pozyskiwaniem pieniędzy z UE, to ja to zrobię tak, jak Senat, który jest twardy, kiedy trzeba, ale współpracuje, np. przy ułatwieniach dla przedsiębiorców".

Trzaskowski podkreślał, że z kolei Duda "chce prezydentury w 100 proc. partyjnej, że podpisze każdą ustawę, którą mu prezes (PiS) przygotuje, nawet najbardziej trudną dla obywateli, bo nie ma kręgosłupa". "Skoro już nie ma na polskiej scenie politycznej Donalda Tuska, to może czas, żeby nie było na niej także Jarosława Kaczyńskiego" - mówił.

"Wyobraźmy sobie dzień, że budzimy się w poniedziałek, już po ogłoszeniu wyników wyborów, rozglądamy się, włączamy telewizję publiczną i nagle nie ma nienawiści, nie ma dzielenia nas, nie ma opowiadania tej totalnej nieprawdy, którą słyszymy od rana do wieczora. Z prostej przyczyny: nikt nie zadzwonił do prezesa telewizji, żeby mu powiedzieć, co ma powiedzieć, bo Jarosława Kaczyńskiego już nie ma w polskiej polityce, wyobraźmy sobie taki dzień" - powiedział Trzaskowski.

Zwracając się do uczestników spotkania podkreślił, że jak na nich patrzy, to wie, że chcieliby oni Polski, "w której Jarosław Kaczyński nie wydaje poleceń prezydentowi". "Andrzej Duda ma jednego szefa, Jarosława Kaczyńskiego, a moim szefem jesteście wy wszyscy" - dodał Trzaskowski.

Podkreślał, że on w jest stanie powiedzieć, iż rząd PO-PSL robił błędy. Jest też w stanie pochwalić za niektóre rozwiązania rząd PiS, np. program 500 plus. "Czy Andrzej Duda jest w stanie chociaż raz skrytykować prezesa?" - pytał. "Czy wyciągnął kiedykolwiek rękę do konkurentów politycznych? Nie, nie wyciągnął, bo boi się prezesa" - dodał Trzaskowski.

Kandydat KO przekonywał, że "prezydentura niezależna to taka, że prezydent może co najwyżej obawiać się swojej żony, jak on czasem, a nie prezesa partii politycznej".

Przekonywał, że dzisiaj potrzeba prezydenta, który patrzy w przyszłość, a nie wraca do tego, co było kilkanaście lat temu. Podkreślał, że prezydent Andrzej Duda zawsze milczy, kiedy pojawia się jakiś problem. "Tylko i wyłącznie gniewa się, krzyczy na nas na przeróżnego rodzaju wiecach, w momencie kiedy jest kampania wyborcza. Jak nie ma kampanii wyborczej, to tak naprawdę tak, jakby nie było pana prezydenta" - ocenił kandydat KO.

"Pojawia się w nocy nagle z długopisem, podpisuje i znika. I nie ma go tam, gdzie powinien być prezydent, czyli nie ma go tam, gdzie są słabsi, nie ma go tam, gdzie trzeba pomóc ludziom" - dodał Trzaskowski.

Według niego, dzisiaj trzeba pomóc nauczycielkom i nauczycielom, którzy biorą na siebie trud nauczania zdalnego, trzeba się zastanowić co z przemysłem gastronomicznym, przemysłem, który dba o branżę turystyczną. "A pan prezydent na te pytania nie chce odpowiadać, tylko przez cały czas wraca do tego, co było kilkanaście lat temu" - zaznaczył kandydat KO. W jego ocenie, "dzisiaj potrzeba prezydenta, który patrzy w przyszłość". (PAP)

Foto: PAP

Wideo: Aktywna Częstochowa

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3