W poniedziałek ratownicy namierzyli sygnały pochodzące z lamp czterech zaginionych górników. Jednak kilkadziesiąt metrów od czoła przodka zastępy napotkali zalewisko, które ma ponad 500 metrów sześciennych.
AKTUALIZACJA RATOWNICY DOTARLI DO KOLEJNEGO GÓRNIKA
W nocy ratownicy zamontowali dwie pompy, które odprowadzają wodę. Najprawdopodobniej źródło sygnałów lamp pochodzi właśni z zalewiska.
- Od godzin nocnych rozpoczęliśmy pompowanie wody. Pompujemy dwiema pompami. Osiągnęliśmy spadek lustra wody około 20 centymetrów - powiedział we wtorek rano Marcin Gołębiowski, dyrektor ds. pracy w kopalni Zofiówka.
Ratownicy muszą radzić sobie bez prądu oraz uważać na metan. - Nic się nie zmieniło. Mamy zlokalizowany sygnał z lamp osób, których poszukujemy. Musimy być cierpliwi. Warunki nadal są trudne - dodał Gołębiowski.
- Pracuje 12 zastępów w rejonie w systemie rotacyjnym. Ciężko jest nam powiedzieć jak to będzie wyglądało. Czy nie napotkamy po drodze problemów związanych z atmosferą. Trudno jest oszacować czas - poinformował dyrektor ds. pracy.
Ratownicy muszą wypompować tyle wody, żeby bezpiecznie przeszukać zalewisko i nie uszkodzić sprzętu.
W katastrofie w kopalni Zofiówka zginęło do tej pory sześć osób. Czterech górników nadal jest poszukiwanych.
AKTUALIZACJA
O godzinie 12:00 dyrektor Gołębiowski przekazał, że lustro wody obniżyło się o kolejne 20 centymetrów. W sumie udało się wypompować 40 centymetrów wody. Do Zofiówki przyjechał również zastęp ratownik z CSRG, żeby jeszcze raz namierzyć nadajniki w lampach zaginionych górników.