Ochłodziło się w Beskidach. W sobotę w wyższych partiach gór spadł nawet trochę śniegu. Warunki na szlakach turystycznych są trudne, ale narciarze mają powody do zadowolenia. Na trasach nie ma tłoku, a warunki są względnie dobre – podali ratownicy GOPR.
Popadało w Beskidach; w wyższych partiach gór, powyżej 800-900 m npm, spadło nawet 1-2 cm śniegu. Rano temperatura wynosiła nieznacznie poniżej zera
powiedział ratownik dyżurny Grupy Beskidzkiej GOPR Ryszard Kurowski.
Warunki na trasach narciarskich są na ogół dobre. Gestorzy ośrodków korzystali z trzaskających mrozów i dośnieżali je. Dzięki temu pokrywa śniegu – pomimo wysokich temperatur w ostatnich dniach - sięga kilkudziesięciu centymetrów.
Gestorzy ośrodków dbają, by warunki były jak najlepsze. Do południa są dobre, ale z biegiem dnia pogarszają się ze względu na temperatury, ale i frekwencje
powiedział ratownik dyżurny.
W sobotę do beskidzkich kurortów przyjechało sporo narciarzy, ale nie było tłoku. Przed godziną 9. dojazd do Szczyrku nie był zakorkowany. Na wyciągach ruch odbywa się płynnie; nie ma kolejek.
Narciarzy jest sporo, ale czynne są wszystkie ośrodki, więc ten ruch się rozkłada
dodał goprowiec.
Warunki turystyczne są nadal zimowe.
To, że w dolinach nie ma już śniegu, nie oznacza, że mamy wiosnę. W wyższych partiach gór wciąż panuje zima. Warunki na szlakach są trudne. W rejonie kopuły Pilska i Babiej Góry występują oblodzenia. To efekt znacznych różnic temperatur miedzy dniem i nocą. Trzeba bardzo uważać. Widoczność powyżej 1000 m npm jest ograniczona. Lokalnie wieje nieco mocniejszy wiatr
powiedział Ryszard Kurowski.
Na Babiej Górze obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Wyzwolenie lawiny jest możliwe przeważnie przy dużym obciążeniu dodatkowym, szczególnie na stromych stokach. Do odwołania zamknięty jest szlak żółty, tzw. Perć Akademików na Babią Górę.
Turyści, którzy wybiorą się na pieszą wycieczkę, muszą się ubrać adekwatnie do warunków i zabrać ze sobą naładowany telefon komórkowy z aplikacją „Ratunek”. Może to uratować życie. GOPR w razie wypadku można wezwać pod bezpłatnym numerem telefonu alarmowego: 985 lub 601 100 300. (PAP)