„Szycie to moje życie”. Krawiectwo online sposobem na wyjątkowość!

Sewing 1229708 1280

Redakcja

17 sierpnia 2019

Przerobić swoje życie jak letnią sukienkę albo włożyć coś odlotowego, co właśnie opuściło domowy, krawiecki warsztat. Ortalionowa kurtka a'la lata 90 czy czerwona, seksowna kreacja wieczorowa? To marzenia, które miłośniczki "szycia online" spełniają każdego dnia. Szycie bywa... lekiem na gorszy nastrój, balsamem dla duszy i sposobem na wyrażenie swoich emocji. Kto dołączy do tego grona - może już nie wrócić. Szycie wciąga - zapewniają nasze rozmówczynie.

Trudne "szyciowe" początki

Klaudia wspomina swoje pierwsze osiągnięcia: Zaczynałam od pościelówki, uszyłam komplet do łóżeczka dla córki. Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo był tragiczny! Ale wtedy byłam dumna z siebie... Na szczęście później było już tylko lepiej i dziś z radością pokazuje uczestniczkom facebookowej grupy "Szycie online" swoje najnowsze projekty.

Pożegnanie z korporacją

Półtora roku temu tata podarował mi 45-letniego Łucznika. U nas w domu nikt nigdy nie szył (tata kupił ją na studiach, uszył śpiwór i na tym praktycznie zakończył przygodę z szyciem), ale ja usiadłam do maszyny i… od razu się polubiłyśmy – opowiada Olga Lorych, dziennikarka, specjalistka ds. public relations. Kilka lat w korporacjach, dużo pracy po godzinach, długie dojazdy i wieczna gonitwa. Gdy na świecie pojawiły się dzieci – Olga postanowiła swoje życie „uszyć na miarę” po raz drugi. Każda moja "szyciowa" porażka nie zrażała mnie do dalszego szycia, wręcz przeciwnie, chciałam szyć więcej i lepiej. Wszystkiego uczyłam się sama, albo z youtube'a, czasem z książek o szyciu – wyjaśnia. Pasja szycia zwyciężyła:  Mam masę pomysłów, nawet na urlopie myślę o szyciu i o nowych ubraniach, które stworzę po przyjeździe. Staram się tworzyć rzeczy, które są wygodne i które można swobodnie nosić na co dzień. Nie wykluczam, że kiedyś jeszcze wrócę na etat, ale na razie moja praca to moja pasja, która daje mi relaks i pozwala spędzić więcej czasu z dziećmi.

Szycie lekiem na całe zło

Jak uszyć wiatrówkę, a jak sukienkę ciążową? Jak poprawić źle zszyte spodnie i za krótką spódnicę? Odpowiedzi na te pytania to w tym gronie codzienność. Facebookowa grupa „Szycie online” liczy już prawie 30 tysięcy uczestniczek i nieustannie się powiększa. Można też znaleźć rozwiązania dla początkujących czy sposoby na zepsutą maszynę do szycia. Jedna zasada: zero ostrej krytyki, przykrych słów, toksycznych klimatów. Jest spokojnie i pozytywnie. Szycie to moje lekarstwo, wyciszam się przy szyciu, to moja pasja, hobby, dobrze mi to robi na samopoczucie przy codziennym życiu, robię to, co lubię – podsumowuje Małgorzata Riedel-Kasperek.

Zobaczcie!

Panie chętnie pokazują swoje „dzieła”, dzielą się pomysłami, pytają o nowe materiały i koncepcje. Są ich już tysiące: od sukienek wieczorowych po zasłonki i pokrowce na fotele samochodowe. Wszystko! Tak wygląda pasja i praca jednocześnie – tłumaczą miłośniczki „szycia online”. Trzeba pamiętać, że na uszycie każdej rzeczy potrzeba mnóstwo czasu spędzonego przy maszynie, energii i determinacji. Jeśli jednak marzy się o czymś, co będzie niepowtarzalne i tylko nasze – nie ma wyjścia…

 

Sewing room 2095752 1280

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3