W tym miesiącu zakończy się postępowanie i zostanie skierowany akt oskarżenia przeciw 61-latkowi, który jest podejrzany o spowodowanie wybuchu i pożaru w kamienicy w centrum Bielska-Białej. Pożar wybuchł w komunalnej parterowej kamienicy z użytkowym poddaszem w kwietniu br.
Świadkowie mówili, że poprzedziła go detonacja. Mieszkańcy twierdzili, że jeden z sąsiadów wielokrotnie się odgrażał, iż "wysadzi dom w powietrze". Krótko przed detonacją widzieli go z butlą gazową.
Nikt nie ucierpiał fizycznie, ale bez dachu nad głową zostało 15 osób, w tym rodziny z dziećmi. Praktycznie straciły dobytek. Budynek nie nadaje się do zamieszkania. Poszkodowani pierwszą noc spędzili u rodzin. Później miasto zaoferowało im inne mieszkania. Wszyscy poszkodowani przyjęli zaproponowane lokale. Otrzymali też od samorządu pomoc finansową.
Mężczyznę, który jest podejrzany o zdetonowanie butli i wywołanie pożaru, policja zatrzymała następnego dnia. Miał we krwi niemal 2 prom. alkoholu. Gdy wytrzeźwiał, stanął przed prokuratorem. Usłyszał zarzut spowodowania - poprzez wywołanie eksplozji - katastrofy zagrażającej życiu wielu osób. Grozi mu do 10 lat więzienia. Jest w areszcie.
Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że pożar powstał nieumyślnie. (PAP)