Strażacy, którzy od czwartkowego rana dogaszali pożar składowiska odpadów w Sosnowcu przeszukali już, przy pomocy ciężkiego sprzętu, 80 proc. pogorzeliska; pracę będą kontynuowali w piątek. Na noc pozostanie tam jeden zastęp, by monitorować sytuację.
Informację o olbrzymim pożarze nielegalnego składowiska strażacy otrzymali w środę ok. godz. 17.20. Pierwsze przybyłe na miejsce zastępy zastały rozwinięty pożar. Unosiły się z niego kłęby gęstego, czarnego dymu, widoczne z wielu kilometrów. Pożar objął ogółem ok. 7,5 tys. m kw. powierzchni. W szczytowym momencie, przy gaszeniu z kilku miejsc naraz, pracowało przy nim ponad 90 zastępów z okolicznych miast i miejscowości – łącznie ponad 240 strażaków.
W czwartek rano strażacy przekazali informację, że opanowali pożar. Od tego czasu prowadzili działania polegające na dogaszaniu, a później sprawdzaniu, nadzorowaniu i przelewaniu miejsc, w których mogły być jeszcze zarzewia ognia. Przed południem wprowadzono do działań ciężki sprzęt budowlany, służący do przerzucania pozostałości po pożarze. W tym ostatnim etapie akcji brało udział dziewięć zastępów.
Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach; przejęła je od sosnowieckiej prokuratury rejonowej. Będzie badała, czy pożar powstał wskutek czyjegoś działania czy też był to samozapłon. Kluczowe będą wyniki oględzin pogorzeliska, z udziałem specjalisty w zakresie pożarnictwa.
Niezależnie od tego w katowickiej prokuraturze od roku toczy się śledztwo w sprawie nielegalnego składowania odpadów na tym składowisku. Dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów, przesłuchano – jak podali śledczy – wielu świadków. Prokuratura nie udziela szerszych informacji na temat tego postępowania, tłumacząc to zaplanowanymi czynnościami.
Jak podawali wcześniej strażacy, na składowisku paliły się m.in. ciekłe substancje chemiczne zgromadzone w tysiąclitrowych plastikowych zbiornikach, prawdopodobnie materiały ropopochodne, ew. rozpuszczalniki, a następnie także zgromadzone w pobliżu plastikowe odpady. Pożar rozprzestrzenił się m.in. na część pobliskiej hali; znaczną część okolicznych zabudowań udało się obronić. Ewakuowano kilkadziesiąt osób. (PAP)