Tragiczna śmierć 14-latki w Sosnowcu poruszyła opinię publiczną. Dziewczyna poznała starszego mężczyznę przez Internet, a ich spotkanie zakończyło się dramatem. Prokuratura prowadzi intensywne śledztwo, by wyjaśnić wszystkie okoliczności tej sprawy. Jak ustalili dziennikarze "Faktu" Milena T. przebywała na przepustce z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego.
Trwa śledztwo w sprawie tragicznej śmierci 14-letniej Mileny T. z Libiąża (woj. małopolskie), której ciało znaleziono 13 maja 2025 roku w jednym z domów jednorodzinnych w Sosnowcu. Dziewczyna nocowała u 21-letniego Oliwiera S., którego poznała kilka miesięcy wcześniej za pośrednictwem Internetu. Rano mężczyzna miał odnaleźć nieprzytomną nastolatkę w swojej sypialni. Wezwani na miejsce funkcjonariusze potwierdzili zgon.
Jak ustalił "Fakt, Milena T. była wychowanką Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Radzionkowie, do którego trafiła w styczniu bieżącego roku. Na długi weekend majowy otrzymała przepustkę wydaną przez Sąd Rodzinny w Chrzanowie i miała spędzić ten czas z matką w Libiążu. Zgodnie z decyzją sądu, na Śląsk miała powrócić 4 maja. Jednak już 2 maja z Libiąża napłynęły pierwsze sygnały o zaginięciu dziewczynki — matka Mileny poinformowała ośrodek wychowawczy o jej zniknięciu, a telefon nastolatki od tego dnia pozostawał wyłączony. Oficjalne zawiadomienie o zaginięciu wpłynęło na policję w Tarnowskich Górach 4 maja wieczorem, gdy minął termin powrotu Mileny do placówki. Jej zwłoki odnaleziono dziewięć dni później. Okoliczności, w jakich doszło do śmierci dziewczyny, nadal są wyjaśniane.
Wstępne oględziny miejsca zdarzenia oraz sekcja zwłok nie dały jednoznacznej odpowiedzi co do przyczyny zgonu. Niezbędne będą dalsze badania toksykologiczne i histopatologiczne. W trakcie przeszukania mieszkania policja zabezpieczyła śladowe ilości substancji psychotropowych, blister z lekiem Clonazepamum TZF oraz opakowania po silnym leku opioidowym Oxydolor, który wydawany jest wyłącznie na receptę.
Prokuratura Rejonowa Sosnowiec – Północ przedstawiła Oliwierowi S. trzy zarzuty, w tym posiadanie i udzielanie substancji psychoaktywnych osobie niepełnoletniej oraz przestępstwo o charakterze seksualnym. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany decyzją sądu z 15 maja. Częściowo przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Za najpoważniejsze z zarzucanych mu czynów grozi kara od 2 do 15 lat pozbawienia wolności.